Great Day

Great Day

sobota, 18 października 2014

Prolog

Mam nadzieję że się spodoba ...:) Miłego czytania 

*****************************************************
Powinniśmy bać się nie śmierci,
lecz tego że nigdy nie zaczniemy żyć
*

Zastanawialiście się co oznacza słowo ŚMIERĆ ?

Ja się zastanawiałam, bardzo szczegółowo. Dlatego właśnie tu jestem.
Gdzie ? - Spytacie.
 A no w ośrodku dla umysłowo chorych. Chociaż tak na prawdę nazywa się o wiele ładniej " Szpital Neuropsychiatryczny im. św. Klemensa", Tak. Leczę się już 2 rok. Nie wydaje mi się żebym zdrowiała, mimo że codziennie przyjmuje leki antydepresyjne i inne kolorowe tabletki o których działaniu nie mam pojęcia . Boje się, praktycznie  wszystkiego i ciągle w głowie mam setki chorych myśli, a najbardziej zagnieździła się ta najboleśniejsza ze wszystkich z przed 2 lat ..

* 2 lata temu *

Zimna noc, chłodny wiatr. Stoję na dachu czteropiętrowego budynku. On. Moja jedyna wielka miłość wyprowadza się do USA żeby tam rozwijać swoją karierę...Ostatnie słowa KOCHAM CIĘ i ostatni szybki ale namiętny pocałunek i odchodzi...
Szmer zakładanej w pośpiech ramoneski, trzaśnięcie drzwi i stukot kroków na schodach. Tyle z wielkiej miłości.

*
Zaczynam cicho nucić sobie piosenkę ... 

W nocy krzyczę do ciebie
nie zostawiaj mnie na lodzie
nie skacz !
światła cię nie złapią
one cię oszukują
Nie skacz !
Przypomnij sobie ciebie i mnie
Świat na dole się nie liczy ...
Nie skacz...

**





Moje nogi powoli zsuwają się z krawędzi dachu. Czuję powiew wiatru we włosach i chłód zimnego powietrza na twarzy.
 Lece...
Śmierć jest szybka, łatwa, delikatna.... 
Umieram ....


Przynajmniej wtedy tak myślałam , ale  jak bardzo się myliłam. Przebudzenie okazało się bardziej bolesne niż sama śmierć. 

**************************************************
Nad moim lewym uchem coś pipczy,  jakby wciąż pracowała nade mną  jakaś maszyna. Otwieram oczy. Rozglądam się po pomieszczeniu. Jest to niesamowicie jasna sala szpitalna. Żyje. Mam ochotę wyć z rozpaczy. 
Rozglądam się ..widzę znajome twarze...rodzice...Alice...ale tej jednej jedynej  twarzy, którą chciałabym teraz ujrzeć tutaj nie ma... Wszyscy patrzą z przerażeniem, nie wiedzą co właściwie mają zrobić, czy powinni coś powiedzieć czy lepiej poczekać aż sama się odezwę. Podchodzą do mnie ...
-Dlaczego ? - pytanie matki i niewypowiedziane słowa matki zawisły miedzy nami w powietrzu 

*

Zabierają mnie do domu...ale bez NIEGO to nie jest już dom. Brakuje tu życia , brakuje tu tlenu.....brakuje tu
M - I - Ł- O - Ś - C - I

Upadam na zimną podłogę z płaczem, w głowie chaos, zapada ciemność, nie widzę nic, nie czuję nic, słyszę tylko bicie mojego serca. Serce bije nierówno, puls raz przyśpiesza raz zwalnia, chciałabym żeby się w końcu  zatrzymało. Dlaczego wciąż żyje choć tak bardzo nie chcę. W ciemności widzę oczy, jego oczy, ciepłe czekoladowe spojrzenie mnie hipnotyzuje, nadchodzi spokój. 
Nie wiem ile tak leże mając przed oczami tylko jego oczy, ale nagle do atak ciemności znika. Zaczynam czuć i widzieć kolory, zaczynał słyszeć co się wokół mnie dzieje, ale te piękne oczy znikają, a ja chcę je znowu widzieć, chcę by znów zapadła ciemność. Jestem zakochana w ciemności.

Czas przemija, nawet wtedy kiedy wydaje się to niemożliwe. Nawet wtedy kiedy rytmiczne drganie wskazówki sekundowej zegara wywołuje pulsujący ból. Czas przemija nie równo- raz rwie przed siebie, raz niemiłosiernie się dłuży- ale mimo wszystko przemija, nawet mnie to dotyczy.

***

*teraz*

Tak więc po 3 nieudanych próbach jestem tutaj. Lekarze próbują mi wmówić że o NIM zapomniałam, że już nie tęsknie, udaję że rzeczywiście tak jest by mieć spokój, ale tak na prawdę to wcale nie działa. Nie da się wymazać wspomnień, nie da się jeśli sama tego nie chce,  usilnie przypominając sobie wszystko z NIM związane, usilnie przypominając sobie jego oczy. Tylko wspaniałe wspomnienia jakże cudownej miłości mi pozostały. Nie mam już nic. 




-Dlaczego jesteś w krainie magii ( tak tu nazywamy nasz psychiatryk, ponieważ większość ludzi jest na haju po lekach ) - spytała mnie kiedyś dziwna Mag  ( wszyscy tu jesteśmy dziwni, ale kiedyś to przezwisko tak do niej przyległo i już zostało)
-Z miłości i śmierci - odparłam wzruszając ramionami. 
- Zostawił cię ?... - kiwa głową jakby rozumiała co się ze mną dzieje, jakby rozumiała moją wewnętrzną walkę o każdy oddech, o każdą sekundę życia.
-To nie tak ... musiał wyjechać... wróci - odpowiadam ..chociaż sama z każdym dniem w to przestaje wierzyć- Mówił że wróci - szepcze , by samą siebie podnieść na duchu. 

-To dlaczego chciałaś umrzeć ? - Mag naciska zaglądając mi w oczy. Co właściwie mam jej powiedzieć? 
-Jak morze wokół słonecznej wyspy życia, śmierć śpiewa w dzień i w nocy niekończącą się pieśń...

W zamyśleniu kiwa głową i odchodzi, a ja znowu zostaje sama w świetlicy gdzie pełno jest ludzi. 
Jestem samotna w tłumie. 








_______________________________________________________________________
* Adam Silver 
** Tokio Hotel - Spring nicht 
*** Stephanie Meyer - Księżyc w Nowiu

1 komentarz:

  1. Jestem narazie po prologu (mało czasu, rozumiesz...:D) i przyznam że podoba mi się.
    Moim zdaniem nie jest to spójny tekst od A do Z, i nie chodzi mi tu o jakiś zły sens... nie umiem chyba tak do końca tego wytłumaczyć.... hmm...
    Chodzi mi o to że ten tekst wyglada jak kilka trochę różnych fragmentów ale mimo iż wyrzucone jako całość wyglądają dobrze i mi się podoba :D

    OdpowiedzUsuń