Great Day

Great Day

wtorek, 6 stycznia 2015

17. Piekieł stróż

Nie byli martwi,
ale nie byli też żywi...

No tak, czas przemija. Nic na to nie poradzimy że wraz z czasem przemijają cudowne chwile - czas jest najlepszym sędzią, to co miało się wydarzyć napewno kiedyś nastąpi.
Dzwoni Bill... odrzucam połączenie... jak to możliwe ??.. zaszłam w ciąze z człowiekiem, który mnie zdradził, nawet jej mnie nie przedstawił, nie powiedział jej kim ja jestem, a raczej kim byłam. Dlaczego on musiał to zrobić ?? Przecież wzieliśmy ślub, po co ?
Nie chciał żebym się dowiedziała o jego dziewczynie, nie rozumiem go ... ale teraz to chyba nie ma znaczenia. Bo wszystko dobiegło końca. Nie da się zawrócić i znów zgubić się na peronie ... tam gdzie się poznaliśmy...

* 4 lata temu * 
- Cholera jasna !! - krzyknełam.
Byłam wściekła. Pomyliłam pociągi, moja cała rodzina pojechała do Zakopanego a ja wylądowałam nad morzem w Kołobrzegu .. świetnie.. poza tym telefon zostawił w torebce siostry .. extra tego mi brakowało...
Robiło się ciemno, na peron wjechał ostatni pociąg, zrobiło się tłoczno, a potem znowu pusto gdy odjechał. Usiadłam cicho, samotnie na ławce i ze swojej głupoty i bezsilności się rozpłakałam...
Nagle na peron wbiegł wysoki chłopak z ciemymi włosami, miał okulary przeciwsłoneczne, które zasłaniały mu pół twarzy ( serio .. okulary wieczorem ... słońca nie ma a ty się będzie opalał.. no chyba że pod lampą xDD ) " tylko do mnie nire podchodź " mówiłam sobie w myślach..
Podszedł. Miał ładne perfumy .. o.o ...zaraz coo ??
- przepraszam - zamyślił się trochę jakby nie wiedział co powiedzieć - Czy nocny już odjechał ?? 
Podniosłam głowę, zobaczyłam że stoi bliżej niż przypuszczałam. Miał skórzaną kurtkę z ćwiekami i wyskojie buty .. i ... obcisłe rurki .. o.o ruchable...
- tak,nie dawno- powiedziałam przez łzy...
Znów się chwilę zastanowił, a potem kucną obok mnie.
- coś nie tak ?? - kurka.... skąd ja znam ten głos 
Opowiedziałam mu o tym co się stało.. może nie powinnam, ale miał w sobie coś co pozwalało mu zaufać.
- hmm ... - zdjął swoją kurtkę... podał mi .. miał koszulke z motywem ust ... i nagle...MOJ PLAKAT !!
Gwałtownie wstałam i się troszki przestraszył ( xDDD ) bo gwałtownym ruchem zdjełam mu okulary.. te oczy .. jeszcze piękniejsze niż na plakacie.. i bardziej czekoladowe ... mniam .. i ten uśmiech ...
- no tak- zmieszał się - już wiesz. Tylko proszę nie krzycz...
- nie jestem taka jak one...
- zauważyłem ... - uśmiechnął się blado - może jesteś głodna ??
- sławny Bill Kaulitz proponuje mi kolację...
- hmm, skoro z głupiego przypadku oboje musimy być w tym miejscu, to czemu nie..
- no dobrze a potem zaproponujesz mi podwózke i wyląduje w twoim łóżku - nabijałam się
- tak o mnie myślisz... musiałbym się nazywać Tom...ale hmmm przeszło mi to przez myśl .. hehe
- mam 13 lat
zachłystnął się powietrzem
- no co - przestaszyłam się .. dopiero co poznałam mojego idola i już miałby zniknąć
- serio ? nie pomyślałbym ... to nie ważne ... chyba że się mnie boisz ..??
- chyba muszę zaryzykować..
- nie masz wyjścia
Puścił mnie przodem i poszliśmy w stronę centrum...

* teraz *

Gdybym wtedy nie wsiadła w zły pociąg nigdy byśmy się nie poznali.. czasem warto się pomylić. Potem wszystko się ładnie potoczyło.. zostaliśmy parą... Może poprostu mu się znudziłam.. po tych 4 latach ma mnie dość. Przecież jest wielką gwiazdą, potrzebuje nowości. Teraz wraca do branży nie będzie go całymi dniami, bo będzie zajęty, nie chciał mnie. Tak trudno jest żyć z myślą że osobą dla której żyliśmy odchodzi...
Dorosłam.. kiedyś w obliczu czegoś takiego poprostu skoczyłabym z dachu, ale teraz myśle inaczej. 
Zmieniłam się .. on mnie zmienił, ale teraz nie ma to żadnego znaczenia. Moja miłość powoli słabnie..zamiera... jak umrze całkiem wtedy moje serce przestanie bić... 
spytacie dlaczego...?
a no dlatego że on nim był.. tak... był moim sercem... życiem..
Teraz pozostawił mnie samą, a ja jestem już na wpół martwa.
Otworzyłam skrzynke meilową...dostałam meila...od .. Tamary ??...
zakrwawiony nóż
zaczełam pisać...  emaila do niej ...


" I kruk wcale nie odlata, jakby miał tam siedzieć lata.
Na Pollody biuście przy drzwiach wśród dwóch kamiennych kruż ,
Krwawo lśni mu wzrok ponury, jak u diabła spod rzęs chmury
światło lampy rzuca z góry jego cień na pokój wzdłuż
a ma dusza z tego cienia, co komnatę zaległ wzdłóż
Nie powstanie - NIGDY JUŻ !! " 

Siedzę sparaliżowana .. czy meil od niej to miała być groźba ?? Przecież odeszłam zniknełam o co chodzi ??


Odeszłam i pozostawiłam rozmyślanie na jutro, ale najwidoczniej sen niebył mi pisany.
W marzeniach sennych ujrzałam kruka... z piekielnymi oczami... cały płonął ... 
Obudziłam się zlana potem.. co się dzieję ?? 
Już 3 dzień z kolei śni mi się to samo...

Podobno powracające sny to głos nieświadomośći, która mówi nam, żebyśmy posłuchali własnej duszy...
Czy powinnam w takim razie odejść na zawsze ...?

Usłyszałam pukanie i aż podskoczyłam. Koguż niesie o 3 nad ranem .... ? 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz