Boimy się kochać,
Boimy się momentu,
gdy zacznie nam zależeć,
gdy jedno słowo,
jeden moment,
jeden gest,
będzie mógł nas zniszczyć...
Mam na imię Amalia ...A - ma - lia.
Zginełam w wypadku ....
Żyje...
Słyszę tylko głosy, poza tym jestem w pustce, nie widzę nic, nie czuje nic.
Dokarmiają mnie przez rurkę.... żyję...jak roślina...
-Lia, proszę cię, błagam otwórz oczy - ten aksamitny głos od dłuższego czasu mnie woła i błaga, błaga bym wróciła...a ja znam ten głos. *powiew wiatru, trzask drzwi *
- Cześć piękna - do sali ktoś wszedł...
Słysząc ten głos momentalnie widzę szpital psychiatryczny... NIE CHCE !!!
*pikanie*
Maszyna nad moim uchem przyśpiesza...a właściciel głosu zostaje wyproszony z sali.
- Kochanie to Mike, spokojnie to twój przyjaciel - mówi jak do psychopatki uspokajającym głosem..czyli jednak tam wracam...do pokoju bez klamek Wszystko tylko nie to !
Pikanie jest donośniejsze...
- Amalio...słyszysz mnie ? - jego głoż uparcie próbuje wkraść się do mojej podświadomości....- Lia..potrzebuje cię..wróć
Uświadamiam sobie że ten głos wcale nie chce mnie skrzywdzić, jak myślałam na początku...a może jednak !
Powoli z wielkim trudem otwieram oczy. Najpierw poraża mnie mocne, jasne światło... Psychiatryk !!!
Potem tonę w czekoladowych tęńczówkach ...
- Lia, nie bój się..- Bill siedzi na przeciw mnie i trzyma mnie za rękę...nie czuje jego dotyku....- Poznajesz mnie ? - pyta z bólem w głosie.
Mrógnięciem przekazuje mu że tak, uśmiecha się - czujesz mnie ? - nie odpowiadam, bo o raz kolejny tego dnia coś do mnie dociera...będę kaleką ?
Z oczu zaczynają mi sączyć się łzy ...Bill od razu je ociera - spokojnie, lekarze powiedzieli że na początku tak będzie - stara się mnie uspokoić - wiesz jakiego mamy farta - nagle zmienia temat - chyba Bóg nad nami czuwał, o ile istnieje - gada jakieś pierdoły ..zastanawiam się o co mu chodzi, puszczam mu pytające spojrzenie - Dziecko, nic poważnego mu się nie stało... - i znów coś do mnie dociera...moja mała córeczka ... gwałtownie zjeżdżam wzrokiem na brzuch... jest na swoim miejscu... ale Bill powiedział "poważnego " znów pytające spojrzenie ...bierze głęboki wdech...
- lekarze powiedzieli że dopóki będziesz żyła ..jej serduszko nie przestanie bić...- coś przede mną zataił, ale nie pytam...najważniejsze że mała żyje..
- a teraz śpij kochanie... zapada ciemność...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz