Wieczorem, po weselu przebierając się w wygodniejsze ciuchy na podróż do Francji stoję i myśle.
Jestem szczęśliwa.
Dałam radę. Mimo jego wyjazdu, mimo mojej chwilowej niedyspozycji psychicznej.. udało mi się nam się udało.
Jestem z siebie dumna !
Co będzie teraz ? Tego jeszcze nie wiem. Musze pamiętać że Bill ma pracę .. ma karierę... ale ma też mnie i że będzie próbował to jakoś połączyć. Będzie mu ciężko, ale będę starała się mu pomóc, jako dobra żona.
Jestem szczęśliwa.
Dałam radę. Mimo jego wyjazdu, mimo mojej chwilowej niedyspozycji psychicznej.. udało mi się nam się udało.
Jestem z siebie dumna !
Co będzie teraz ? Tego jeszcze nie wiem. Musze pamiętać że Bill ma pracę .. ma karierę... ale ma też mnie i że będzie próbował to jakoś połączyć. Będzie mu ciężko, ale będę starała się mu pomóc, jako dobra żona.
Ubieram czarną sukienkę, czerwony szeroki błyszczący pasek i czerwone wysokie szpilki na platformie. Stoję przed lustrem i patrzę na osobę, którą się stałam, na młodą dziewczynę z uśmiechem na twarzy i rumianymi policzkami. Trudno uwierzyć, ale to właśnie ja.
- Jesteś śliczna - wchodzi mama - cieszę się że wszystko się już ułożyło -Mama jest szczęśliwa, może nawet bardziej niż ja, w końcu jej córka pokonała chorobę i związała się z właściwym mężczyzną.
- ja też, kocham cię mamo - przytulam się do niej i do Ali, która właśnie wchodzi z Tomem do domu.
- No sis, gratki - całuje mnie w oba policzki. - Teraz obie jesteśmy paniami Kaulitz - śmieje się od ucha do ucha.
- Lalka, witaj w rodzinie - Tom obejmuje mnie i mocno sciska, łaskocze mnie swoimi dredami
- przestań - śmieje się , wtedy na złość dusi mnie mocniej.
- no już, bo będę zazdrosny- znienacka pojawia się Bill i ratuje mnie ze szponów brata xD - mam nadzieję że jesteś gotowa, w przeciwnym razie się spóźnimy.
- tak już jestem - biorę go za rękę. Też się przebrał. Ma na sobie luźną czarną koszule ( ruchable ) i jasne spodnie.
- coś nie tak ? - podąża za moim wzrokiem ...- ładnie ci tak... podobasz mi się. - oblizuje wargi.
- to będzie mnie pani częściej tak oglądała, pani Kaulitz..a amory zostaw na noc poślubną- puścił mi oczko
- no mam nadzieje - uśmiecham się ..
- idźcie już - Tom wypycha nas na dwór - samolot nie będzie na was czekał...
* W samolocie straszliwie się nudzę, przeglądam jakieś gazetki i kolorowe czasopisma. Bill siedzi i wpatruje się w telefon, na uszach ma słuchawki więc nie słyszy moich jęków nudów. Oglądam swoje paznokcie, brwi i kolana, ale co jeszcze można robić w samolocie ? Pić drinka ?
- Bill ..? - szturcham go.
- tak ? - odrywa się od telefonu.
- pupa mnie już boli.. - jęcze...
- kotek dopiero połowa drogi... - mówi - to jeszcze trochę potrwa.
- zamówię sobie coś do pochrupania.. chcesz orzeszki ? - wstaje z fotela.
- nie, ale możesz mi zamówić sok pomarańczowy
- jaki wygodny - puszczam mu oko
- mhm.. - mruczy i wraca oczami do telefonu.
Wstaje i idę do barku na końcu samolotu. Przy okazji się gubię. Jakby to było gdybym nie zabłądziła.. u mnie to normalne. Korzystając z okazji zwiedziłam sobie cały ekskluzywny samolot i doszłam do barku. Zamówiłam picie i orzeszki i wróciłam .. z kolejnymi trudnościami do Billa. Ledwo co usiadłam a już zaczął się nabijać .
-oj a co tak długo, czyżby moje słonko się zgubiło - wredny uśmiech.
Wstałam i spojrzałam na niego gniewnie
- wiesz zaczynam żałować że za ciebie wyszłam - chciałam się z nim podrażnić... mały potworek ze mnie .
- jeszcze zmienisz zdanie - klepną nie w tyłek ... miałam wrażenie że kilka osób się na mnie popatrzyło. Nie chciałam wyjść na taką, więc bez żadnych ceregieli oberwał z placka.
- rączki przy sobie kochanie - uśmiechnęłam się drwiąco
Położył mi łapy na biodrach i przysunął mnie do siebie tak że stałam na przeciw niego.
- odbije to sobie w sypialni- zamruczał ze zdradliwym uśmieszkiem.. a ja tylko westchnełam
( on tylko o tym .. o.o zaczynam się bać xDDD )
( on tylko o tym .. o.o zaczynam się bać xDDD )
*
W apartamencie było prześlicznie.
Patrzył na mnie jak zachwycam się wszystkim jak mała dziewczynka.
Patrzył na mnie jak zachwycam się wszystkim jak mała dziewczynka.
Biegałam po 2 piętrowym apartamencie, a on usiadł na sofie i bacznie mi się przyglądał.
W końcu nie wytrzymał i mnie złapał.
- Maleństwo, zmęczysz się...
- ale jest tak cudownie ! - wykrzyknęłam szczęśliwa.
- zejdziemy na dół do restauracji.. ? jestem głodny ..
- ok - przytakuje.. i wychodzimy.
*
- na co ma pani ochotę, pani Kaulitz ?
- przestań ! - zirytowałam się. Ciągle to powtarzał. - zaczynało mnie to denerwować.
- co ?
- dlaczego tak oficjalnie ?
- bo ładnie ci z moim nazwiskiem - powtarza wyuczony na pamięć tekst i cieszy michę
- mam pomysł ... może weźmiemy coś na wynos i zjemy sobie kolacje tylko we dwoje - proponuje.
- jasne, to wspaniały pomysł - zgadza się i zamawiamy kolacje do apartamentu.
*
Siadamy na przeciwko siebie i jemy. Wredny ze mnie potwór i atakuje Billa truskawką. Rzucam w niego i śmieje się bo kolejny raz nie złapał jej do ust.
- no nie... - brutalnie mnie łapie i podnosi ....
- Bill ... potworzeee... !!!!!!!!!!!!
- a teraz cie zgwałce ... !!!!!!
- aaaa - krzyczę i obejmuje go nogami...
Po chwili męczę się z guzikami i jego koszula zsuwa się z jego ramion... kładzie mnie na ogromnym łóżku i pozbywa się zbędnej części garderoby... byłam całkiem naga ... lekko się na niego osunełam i w ogrodzie śmierci rozpoczął się taniec życia....
Swiat jest okrągły
dlatego miejsce, które
wydaje się końcem
może być też początkiem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz