Great Day

Great Day

wtorek, 23 lutego 2016

49. Komm und rette mich

- Wszystko już ok ? - pyta Bill widząc mój uśmiech

Kiwam głową na potwierdzenie jego słów. Jestem szczęśliwa, bo czuję na moim ciele ciepło i miękkość kołdry, którą jetem przykryta.  C Z U J Ę ! 
Kilka dni temu bałam się, że będę kaleką. Dzisiaj do mojego mrocznego świata zawitała nadzieją... nadzieja na lepsze jutro.. Wczoraj byłam również zbadana przez lekarza, który potwierdził tylko moją teze. Niedługo odzyskam czucie w nogach, obejdzie się bez rehabilitacji, bo to tylko stan mojego umysłu, zakodowałam sobie psychicznie, że będę kaleką, przyda się tylko dobry psycholog i wychodzimy na prostą. 
Nareszcie. Wszystko powoli będzie się układać i wracać do normy.

- Wysyłanie cię tam samej było najgorszym pomysłem jaki mógł mi przyjść do głowy - Bill wciąż ma wyrzuty sumienia.
- Przecież to nie twoja wina - próbuje wybić mu to z głowy
- co to za różnica - złości sia jeszcze bardziej- byłem tam, mogłem coś zrobić, cokolwiek... patrzyłem jak wpadasz pod tego cholernego tira ! 
- Tak, mogłeś coś zrobić.. i narazić się na cholerne niebezpieczeństwo - dodałam z ironią
- nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym leżeć tu zamiast ciebie.
- nawet tak nie mów!
- kochanie, tyle bólu... nawet nie mogą dać ci normalnej dawki morfiny, bo zaszkodzi to małej - załam się i przytulił do mojego brzucha. To prawda, bolało, ale wolałam mu tego nie mówić, dam sobie radę, kto wie co by zrobił gdyby się dowiedział że ledwo wytrzymuje ból. A może on wie ?
Był wykończony.. wyglądał strasznie. 
Nie mam pojęcia ile tu leżę ( nie chce tego wiedzieć xD ), ale on od wypadku pewnie nie zmrużył oka
- Bill, idź do domu, odpocznij
- nie - krótka odpowiedź, uparciuch - zostaje z tobą
- Olivier cie napewno bardzo potrzebuje - wyłożyłam ogromny argument, wzruszył ramionami.
- był tu niedawno, ale nie byłaś świadoma.
- jak on to przeżył ? - moje maleństwo
- martwi się, jak wszyscy
- powinieneś z nim być
- nie, powinienem być z tobą i koniec tematu.
- jedź, ja z nią posiedzę - do pokoju weszła ..Alice ! - cześć siostra, jak się czujesz - podeszła i mnie przytuliła, jej płomienne włosy opadają mi na twarz i mieszają się z moimi..identycznymi.
- część Alice, jak miło cie widzieć, Bill sis się mną zajmię, możesz jechać do domu.
- ok, wezmę prysznic, wyśpie się i wracam szybciutko. Alice opiekuj się nią, proszę.
- ok, zajmę, obiecuję. To moja siostra, nie stanie jej się żadna krzywda.
- pozdrów Olivierka - dopowiadam, kiedy Bill całuje mnie i cicho wymyka się na korytarz.

*
Alice gramoli się na łóżko i kładzie obok mnie. Nasze włosy znów łączą się ze sobą, łapie mnie za rękę i w tym momencie przypominam sobie czasy dzieciństwa, kiedy to leżałyśmy razem w łóżeczku ułożone do snu. Czułam ciepło jej ciała i słyszałam bicie serduszka, które biło równo z moim. Wiem, że ona też teraz o tym myśli.
Mimo, że żadko się widujemy to nie wyobrażam sobie życia bez niej. Była ze mną od poczęcia, od samego początku była nierozerwalną częścią mnie. Bez niej bym nie istniała. Jej ból był moim bólem. Nagle coś sobie uświadamiam. Dociera do mnie przez co musiała przejść, gdy wszyscy myśleli, że to już koniec. Ona cierpiała bólem jakim cierpieć mogą tylko rozdzielane bliźnięta.

- przy okazji, miałam ci cos przekazać - wyciąga liścik - Kilka słów od Mika- podaje mi karteluszek, siedzi jeszcze chwilę a potem wstaje, podchodzi do okna i daje mi czas na przeczytanie listu.



Droga Amalio

Nie mogę patrzeć jak cierpisz, bo jesteś dla mnie najważniejsza. Zawsze byłaś. Ledwo przeżyłem ten czas, gdy odeszłaś, a jedyne co mogę zrobić by przetrwać tę rozłąkę to zniknąć z twojego świata zupełnie. Nie byłabyś szczęśliwa tutaj ze mną, ja nie byłbym szczęśliwy tam . Jesteśmy z podzielonego świata. Nawet nie proszę, abyś mi wybaczyła. Tego co zrobiłem nie da się wybaczyć, to można tylko zapomnieć...

Mike



Kochany, robi mi się smutno, tak wiele chciałabym mu jeszcze powiedzieć, ale wiem że nie będzie już ku temu okazji. To on na nowo nauczył mnie żyć, pomógł mi we wszystkim, więc dlaczemu odchodzi ? " Może dlatego, że jesteś taką egoistką, ranisz go, za każdym razem, cierpi ! " - moja podświadomość znowu ma rację.

- wszystko ok ? - Alice bierze ode mnie kartkę i znów siada obok.
- Może to i lepiej, że odejdzie - wzdycham
- nie potrzebnie tam wracałaś
- tęsknie za nim
- wiem Lia, no koniec smutów. Idz spać moja droga, niedługo powinien wrócić twój książe, który mnie zamorduję jak okaże się że przy mnie się tak wymęczyłaś - uśmiecha się.
- no dobrze, już dobrze - zamykam oczy ...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz