Great Day

Great Day

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Jednoczęściówka 1 Życie na wieczność

Świat jest zły. Teraz to wiem. Nikt nie jest równy, albo zjesz albo sam zostaniesz zjedzony. Nienawidzę swojego życia.
Dlaczego ? spytacie. Dlaczego taka miła 17 letnia dziewczyna przestała nagle wierzyć w życie, a przede wszystkim zaczęła wierzyć w czarownice, wendigo i inne zabobony.
Co się stało ? ....
Miałam 17 lat i byłam szczęśliwa... do czasu tej nocy. 
Till ..moje życie, moja miłość. Został ugryziony i poddany mrocznej przemianie... nie uwierzycie, ale ugryzł go wampir. Też kiedyś nie wierzyłam w takie rzeczy , ale one istnieją naprawdę...i żyją całkiem niedaleko nas,...
No więc został ugryziony i zniknął. Wiem że żyje.. jestem tego pewna. Nie mógł umrzeć.. nie było ciała. Tacy jak on nie umierają..., jestem pewna że kiedyś się odnajdziemy bo po tamtej nocy musiałam zniknąć... wyjechałam.
Od tamtego czasu pilnie czytam i studiuje wampirologizm. Musi być sposób na zrobienie z niego na powrót człowieka. 
Wiem że po mnie przyjdzie.. bo mnie kochał, a jako istota inna niż ja odczuwa wszystkie uczucia mocniej.
Potrzebuje go, nieistotne jest to że jest "żywym trupem ", że musi podtrzymywać istnienie krwią żywych... tylko nie które rasy wampirów są zimnymi mordercami... wszystkie zabijają, ale te " dobre " piją tylko w składzikach szpitalnych, nie robiąc nikomu krzywdy. 
Chce żeby do mnie wrócił. 
Wiem jeszcze jedno to napawa mnie siłą. Wtedy na cmentarzu to ja miałam zginąć, nie Till, a to oznacza jedno.
Oprawca mojego ukochanego przyjdzie po mnie. 
Jestem gotowa.
Od dłuższego czasu się przygotowywałam. Dzisiaj jest pełnia.. to ich czas !!!


*

Wychodzę nocą na dwór. Spaceruje jakby nigdy nic, jestem łatwym kąskiem i nagle widzę.... ktoś bardzo szybko i bezszelestnie porusza się po czubkach drzew.
Nauczyłam się dostrzegać to co zwykłe oczy nie widzą. Otwieram usta ze zdziwienia. Nie widzę blond włosów, które kojarzyłam z oprawcą.. tylko ciemną grzywkę. Już wiem, że to nie ten sam wampir... Widze Tilla !!.
Momentalnie dobiera się do mnie strach. Nie tak go sobie wyobrażałam. Dopiero teraz dociera do mnie że on nie jest z tych " dobrych " wampirów, ... ale jest już za późno.
Nieziemska siła powala mnie na ziemię. Zaczynam cicho łkać i żegnać się z życiem, ale śmierć nie nadchodzi. 
Powoli otwieram oczy i zamieram, wpatrują się we mnie 2 szkarłatne tęczówki. Nigdy nie myślałam że oczy potwora mogą być tak czerwone i nagle... Nadchodzi wielka fala ... miłości. Jest obok, po tak długim czasie.
Nie kontrolując się chce go dotknąć, ale gwałtownie się obraca i znika. Chce wołać, ale głos zamarł mi głęboko w gardle. Odwracam głowe i .. widzę zmasakrowane ciało człowieka... moja sąsiadka ..chyba. Ktoś pozbawił ją krwi. Till tego nie zrobił, był tu ktoś jeszcze... Jego oprawca, który na mnie poluje. Till mnie ocalił... krzyczę jego imię w ciemność, ale odpowiada mi tylko wycie ... wilka ? 
Nie zdając sobie sprawy z tego co robię i na jakie niebezpieczęstwo się narażam ruszam w kierunku w którym znikną Till. Chodzę po lesie aż nie zmarznę na kość, wracam do domu rozczarowana. Nie ma go .. zniknął...
  

*

Kolejna noc jest przełomowa. 
Siedzę przy toaletce gdy ktoś stuka w szybę. 
W oczy rzucają mi się czerwone tęczówki i mało co nie umieram ze strachu. 
Przyszedł tu..
Stoi za oknem.
Powoli podchodzę do okna. Boje się otworzyć. Przykładam dłonie do zimnej szyby, po chwili widzę jak jego dłonie wędrują w góre po szybie by móc zetknąć się z moimi. Niby pomiędzy nami jest okno, ale ten gest jest tak intymny jakbyśmy się pocałowali. 
Ma niewyobrażalnie długie i ostro zakończone paznokcie pomalowane na czarny kolor. 
Palcem delikatnie rysuje na szybie serduszko i ponownie znika. 
Teraz wiem że nie musze się obawiać że wielki wampir po mnie przyjdzie. Wiem że Till mnie obroni.
Od tamtej nocy przychodził codziennie, nigdy nie zamieniłam z nim słowa, bo gdy tylko podchodziłam do balkonu żeby go otworzyć Till znikał.
Miałam nadzieję że to się zmieni, że kiedyś będę mogła z nim normalnie porozmawiać. 
Pewnej nocy to się zdatrzyło...
Jak co noc podeszłam do okna balkonowego żeby je otworzyć. Co prawda nie pokazał się w oknie, ale wiedziałam że tam jest. Usłyszałam przeraźliwe skrobanie.. podeszłam do okna... 
- Kocham Cię !! - krzyknełam w ciemność
Na wielkim drzewie, które prawie stykało się z moim balkonem było wyryte serduszko, nie wątpie iż zrobił to paznokciem... 
- Nie musisz krzyczeć... jestem tu - siedział na drzewie.. - nie bój się - powiedział widząc że się waham - Nie zrobie ci krzywdy - wlepił we mnie swoje oczy. - Marcus już nie jest zagrożeniem - domyśliłam się że Marcus to ten oprawca. - Przyszedłem złożyć ci swoje serce u stóp, moja jedyna miłości.
- jesteś wampirem - wydukałam
- skarbie dołącz do mnie, tu jest lepiej, będziemy razem.. już zawsze.
- dobrze - nie zastanawiałam się długo
- złożył krótki pocałunek na mojej szyi, poczułam ból
- Kochanie, teraz umrzesz, ale tylko na chwilę. To będzie jak krótka drzemka, po pogrzebie cię odkopie - znikną
co ? jak to odkopie . to znaczy... ?? i straciłam przytomność

*

Otworzyłam oczy, wszędzie była ciemność. Poruszyłam ręką i uświadomiłam sobie że mam skrępowane ruchy.. co jest ?   ... zaraz... Byłam w trumnie...
Z przerażeniem brutalnie wypchnęłam ręce do góry i przebiłam wieko trumny. Posypało się trochę ziemi, ale trumna była odkopana. Potem zobaczyłam jego
- i jak ? - śmiał się - ale reakcja.. siły to ci nie brak
- zabawne ... 
Podszedł do mnie, odrzucił kawałki ziemi z mojej twarzy i pocałował mnie
- Witaj w wieczności .... 









1 komentarz: