Great Day

Great Day

poniedziałek, 5 stycznia 2015

16. NIGDY nie wzniesiesz się 3 metry nad niebo

Nagle zdajesz sobie sprawę z tego,
że to już koniec.
Nie ma drogi powrotniej.
Zaczynasz rozumieć, że nic
nie dzieję się dwa razy.
Już nigdy nie poczujesz się tak samo...
Nigdy nie wzniesiesz się 3 metry nad niebo...


Rano obudziłam się pierwsza. 
Zaczełam przyglądać się mojemu mężowi.
Jego szczupłe ciało wydawało tyle ciepła, siły a przede wszystkim .. miłości..... Tamara... Czy Bill naprawdę tego chciał ? Co myślał ? Kiedy zamierzał mi powiedzieć ?? .. a może .. nigdy ...
 Poczułam na plecach jego ciepły pocałunek....
Wyrwałam się z jego ramion i usiadłam.
- Coś nie tak ? - spytał zdziwiony
- Tamara... - przypomniałam mu.
- Lia, kochanie myślałem że już sobie wszystko wyjaśniliśmy.
- dobrze, ale nie oczekuj że ja o tym zapomne.
- ehh.. ona zaraz tu powinna być. Tylko proszę... zachowuj się - skarcił mnie.
Ubraliśmy sie i po ok 20 min usłyszeliśmy dzwonek... Bill poszedł otworzyć. Ze zdenerwowania trzęsły mi się ręce...
- Tylko sie nie rozpłacz - wpawiałam sobie. Nie wiem czemu ale to było u mnie powiązane...
Podeszłam do drzwi.
- To jest Amalia - przedstawił mnie Bill 
-Tamara - kobieta podała mi dłoń, była sucha i silna... na pierwszy rzut oka .. kobieta sprawiała wrażenie dostojnej. ale też i sporo starszej... nie była brzydka.. ani nie miała pomalowanych ust na róż.. wyglądała normalnie.. - To twoja lokatorka  ? - zwróciła się do Billa z pytaniem ..
- Tak, koleżanka, mieszkamy tylko razem - oczy wyszły mi z orbit, spojrzał na mnie znacząco. Co ?
Zrobiło mi sie przykro.
- Świetnie - ucieszyła się
- Mam dla ciebie zaskakującą wiadomość... zostaje z tobą, rzuciłam wojsko w cholerę...
Teraz to jemu oczy wyszły z orbit.. tego żeś się chłopie nie spodziewał.
- ale jak ? ty to kochałaś - był autentycznie zdziwiony...kurcze laska oznajmia mu że z nim zostaje a on jest zdziwiony tym że rzuciła wojsko ? Co tu się do cholery dzieję ? 
- teraz mam coś co kocham bardziej .. dziecko... - wskazał na lekko zaokrąglony brzuch.
- jesteś w ciąży - oboje odetchnęliśmy z ulgą, ona niedługo sobie pojedzie...
- Tak .. Bill z tobą...- zamarliśmy.
Z wrażenia musiałam oprzeć się o ścianę... i to przywróciło mi trzeźwość umysłu. Podjęłam spontaniczną decyzje, poszłam się pakować. Miałam prawie pełną walizkę więc po chwili byłam już przy drzwiach... Bill złapał mnie za łokieć i powstrzymał
- Nie rób tego prosze...- w oczach miał przerażenie, kurcze żal mi go no...wraca jakaś laska z którą najwidoczniej wcześniej był i oznajmia mu, że nosi jego dziecko, nie fajna sytuacja...ale to co zrobił i jest jeszcze bardziej niefajne... Muszę stąd wyjść.
- zostaw przecież jestem tylko twoją koleżanką... - odpycham go i o dziwo....nie płaczę...jeszcze.
Spuścił głowę
- Lia .. popełniłem błąd
- musze już iść taxi czeka.. - wyrwałam się mu i wyszłam.
Zbiegłam po schodach i wskoczyłam do taxi...
Czy to już koniec ?? koniec tej pięknej miłości.. koniec nas .... ? Precież mieliśmy trwać wiecznie.... my...dla tej miłości spędziłam 2 lata w psychiatryku... było warto ?


Kiedy kończy się miłość
można spodziewać się wszystkiego
poza odpowiedził na pytanie " dlaczego ? "



Wróciłam do domu tam gdzie moje miejsce, zaszyłam się w pokoju, nie wychodziłam, nie odbierałam telefonów, odczytywałam tylko wiadomości na sekretarce..

" Tu Mike, Lia księżniczko oddzwoń proszę.. martwie się "

Może od samego początku był mi pisany Mike. Nie na darmo go poznałam. Był we mnie zakochany, ale czy ja czułam podobnie ?
Na to pytanie i wiele innych trzeba dać sobie czas, on jest najlepszym sędzią... nie umiałam na ten moment wyobrazić sobie jak to wszystko potoczy się dalej.. bez Billa... bez mojej miłości..
Spojrzałam na obrączkę...Gdyby nie Tamara.. nadal byłabym szczęśliwa... poza tym wydaje mi się że jestem w ciąży ... zawsze chciałam mieć dziecko.. ale nie teraz.. nie w takich okolicznościach ....



* U Billa *

- Stało się coś .. jesteś jakby przybity i zły ..??? - Tamara położyła mu dłonie na ramionach.
- nienawidzę cię - krzyknął na kobietę i ją odepchną.
- nie krzycz.. jestem w ciąży..powagi - obruszyła się urażona
- Wiesz kim ona była ?!! Wiesz ... - złapał ją za szyje i przycisną do ściany ,, - wiesz kim .. - głos mu się załamał i się rozpłakał zjeżdżając po zimnej ścianie, ukrył twarz w dłoniach...

- Bill, była twoja koleżanką... - Tamara ukucnęła obok. 
- żoną...
- co proszę .?? - zirytowała się i zdziwiła zarazem..
- Amalia to moja żona. Kocham ją, a ty wszystko zniszczyłaś. Wszystko !
- Bill.. ja nie wiedziałam - powiedziała cicho kobieta...
- bo niby skąd mogłaś wiedzieć...- sam jej nie powiedział.. obwiniał sie za to... 

*

Moje przypuszczenia się potwierdziły. Mam dziecko.. tylko co teraz ..??
Nie ma ojca... co teraz zrobię ??
Siedziałam od godziny na kanapie i płakałam. Kiedy tylko rodzice powiadomili Alice, że wróciłam do domu, ta pojawiła się w mgnieniu oka razem z Tomem oczywiście. 
Tom jęknął i mnie przytulił - Wiedziałem że tak będzie... - mówił jakby tylko do siebie. 
- Lia .. zacznij od nowa- podpowiedziała mi siostra, kiedyś musi się udać, zobaczysz. 
- nie mogę...on jest ojcem..
- cooo,  jesteś w ciąży ? - Tom jakby ducha zobaczył...
- tak - jeszcze bardziej ryczałam - co będzie teraz ?
- on musi wiedzieć .. powiedz mu .. !! - nalegał Tom 
- on teraz mo inne dziecko .... skoro kocha Tamarę .. ja się nie wtrącam .. nie powiem mu. 
- to ja mu powiem ! Tamara to była tylko 1 noc.. - bronił brata Tom - powiem mu. 
- nic nie mów .. sama to zrobie... - Wolałam mimo wszystko, żeby Bill dowiedział się o tym ode mnie. 

Wieczorem kiedy wszyscy poszli spać wzięłam telefon i wpisałam nr Billa.
A: Bill.... nie przeszkadzam ? musimy porozmawiać ...
B : Jasne że nie, jejku jak miło że dzwonisz.. kocham Cię... proszę... ja sam nie wiem jak mam się w tej sytuacji zachować... - zaczął się gorączkowo tłumaczyć. 
A : To ta w którą cię wpakuje niczego ci nie ułatwi ... - zapadłą cisza.
B : Coś nie tak ?? - spytał po chwili . 
A : jestem w ciąży .. - zapadło głuche milczenie...

Każda droga w pewnym momęcie się rozwidla,
wybieramy różne drogi, z myślą że kiedyś się spotkamy.
Wiodzisz jak ktoś coraz bardziej się oddala.. to nic, 
jesteśmy dla siebie stworzeni
w końcu się spotkamy...




2 komentarze:

  1. Osz kurwa, ale Bill ma przejebane, musi teraz na spokojnie pogadać z Tamarą i powiedzieć że będzie płacił alimenty, o ile to w ogóle jego dziecko. A później biegiem do Amalii i mają wytłumaczyć sobie wszystko :) Czekam na rozdział Caroline

    OdpowiedzUsuń