Great Day

Great Day

piątek, 5 grudnia 2014

11. Dobrze widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

Otwieram oczy, leże na miękkim łóżku z chłodną satynową pościelą . Z początku jestem zdezorientowana, czy to nadal sen ? . Dlaczego nie jestem w swoim pokoju w szpitalu ? 
Lecz zaraz przypominam sobie miniony dzień, chodziliśmy z Billem po wąskich, zatłoczonym uliczkach do późna, jedliśmy najlepsze sushi jakie tylko mogłam sobie wymarzyć i byliśmy razem po prostu, wieczorem kąpałam się w wielkiej wannie z jacuzzi i bąbelkami a potem wbrew pozorom i może wbrew oczekiwaniom Billa ta noc nie należała do najbardziej produktywnych bo padłam zmęczona. 
Delikatnie po cichu  siadam na łóżku tak by nie obudzić chłopaka. 
-Nie mam podłączonej ani jednej rurki. To sukces !! - śmieje się sama z siebie, to największe szczęście w końcu stamtąd wyjść. Szczęście, że nie przyjdzie do mnie jak co rano pielęgniarka na ochód i nie dostane głupich kolorowych tabletek.
Spostrzegam że zamiast Billa, obok mnie leży śliczna różowa róża i karteczka złożona na pół. Tak dawno nikt mi nie podarował kwiatów. Wzruszam się, niby tylko jedna mała róża, symbolicznie , a jednak nawet taka mała rzecz porusza moje serce. Ocieram łzy i sięgam po karteczkę...


Hej słonko !
Przepraszam, że po naszej pierwszej,
wspólnie spędzonej nocy nie budzisz się przy mnie, 
chciałbym być teraz przy tobie.
 Wyszedłem na chwile żeby załatwić sprawy związane z niespodzianką. 
Na stole w kuchni masz śniadanko, 
nie przynosiłem go do łóżka bo nie chciałem cię zbudzić, 
tak uroczo spałaś a wczoraj byłaś taka zmęczona .
 Następnym razem będę  bardziej romantyczny...obiecuje :)
 Niedługo wracam, nigdzie nie wychodź 
bo jeszcze mi się zgubisz moje maleństwo... Kocham Cię 
Bill








Te słowa cholernie mocno ujmują moje serce. Ktoś, stojący z boku mógłby pomyśleć, że to dziwne cieszyć się ze zwykłego liściku. Tyle że przez te 2 lata nikt się o mnie tak nie troszczył, nikt nie przynosił kwiatów, nikt nawet ze mną nie rozmawiał, pomijając oczywiście Mike, ale o nim lepiej nie wspominać. To miłe gdy ma się dla kogo się obudzić i przeżyć kolejny dzień. Szczególnie jeżeli jest to osoba tak wrażliwa jak Bill. Niby wojsko go zmieniło, ale ja znam go na tyle by powiedzieć, że tak naprawdę to tylko pozory. Zawsze był dobrym człowiekiem pomagał wszystkim czasem kosztem swojego zdrowia, pieniędzy czy nawet czasu. To że wyjechał staram się rozumieć tak, że potrzebował trochę swobody, chciał pobyć trochę dla siebie, a nie wciąż dla innych. Przecież gdyby nie kochał to nigdy by nie wrócił. Prawda ? 


Siadam do stołu, jem pyszne tosty, popijam słodkie i kakao i uśmiecham się do siebie. Bill doskonale wie, jak bardzo nie lubię smaku kawy, ale za to bardzo lubię kakao. Przebieram się w ładniejsze rzeczy, które wykopuje z dna torby nie zerkając nawet na koronkową bieliznę od Alice, wszystkie mają metki więc po powrocie pewnie oddam je do sklepu, wchodzę na górę i siadam przy oknie w sypialni czekając na chłopaka. Wyglądam i patrzę na wielką metropolie z 16 piętra, z tej wysokości ludzie wyglądają jak małe mrówki i widać prawie całe miasto. Wszystko takie piękne... Tokio... Jedno z moich dziecięcych marzeń, kiedy zamiast grać na PC marzyłam o wycieczce do Tokio.... Takie dziecinne marzenia spełnione dają największe szczęście. 


Około 12 słyszę jak Bill wchodzi do apartamentu. Obejmuje mnie i przytula. 
- Tęskniłaś ? - całuje mnie w czoło.
- Nie - droczę się z nim - a teraz niech pan sobie idzie, czekam na kogoś - uśmiecham się złośliwie. 
-Wszystko gotowe - mówi z uśmiechem - Chodźmy - bierze mnie za rękę i prowadzi do drzwi. 




" Für einen Tag
Für eine Nacht 
Für einen Moment
In dem du lachst
Wir durchbrechen die Zeit
Gegen jedes Gesetz
Für immer du und ich 
Für immer jetzt
  "    *   


Idziemy w mniej zatłoczoną część miasta co chwilę przystając bo nie mogę napatrzeć się na piękno tego kraju i miejsca, w którym się znajdujemy. W pewnym momencie Bill zakłada mi na oczy chustkę i dalej nie mam pojęcia co się dzieje, zdążyłam tylko dostrzec, że wchodzimy na teren pięknego zielonego parku. Jestem zdana tylko na niego, a moim wspaniałym szczęściem zanim docieramy na miejsce udaje mi się miliard razy potknąć, albo pomylić własne nogi a przecież mam tylko dwie , ale Bill uporczywie ciągnie mnie w jakieś tylko jemu znane miejsce. 


- Otwieramy oczka - po kilku minutach zdejmuje mi chustkę. Początkowo moje oczy zalewa jasne światło słoneczne i potrzebuję chwilki żeby rozbudzić je do patrzenia. 
Rozglądam się i dech mi zapiera, 
-Jak tu ślicznie - mówię zachwycona, przede mną płynie mały strumyczek. Mostek na którym stoimy zrobiony jest w tradycyjnym japońskim stylu, wygięty w łuk. W oddali na wzgórzu widać świątynie w typowych japońskich kształtach. Śpiewają ptaki, daleko na horyzoncie majaczą japońskie Alpy









 - Jak w bajce ... - nie mogę uwierzyć, że tu jestem.
- Masz racje... dlatego wybrałem to miejsce, bo wiedziałem że ci się spodoba.... - patrzy jak oglądam rybki w wodzie. 
- jej ,..... - wchodzę na mostek - dlaczego właściwie wybrałeś to miejsce ?
- Lia ... - odwracam się reagując na moje imię - a może lepiej było by bardziej oficjalnie ? - pyta sam siebie ... - Amalio Black... - Nie, to się nie dzieje  Ukląkł przede mną.
 O mój Boże... - Kocham Cię - wyciąga pudełeczko - Wiem, że to wszystko miało się inaczej potoczyć, ale już nie mogę dłużej czekać. Proszę cię,  zgódź się zostać moją żoną...
Patrzę na najpiękniejszy pierścionek jaki widziałam w całym swoim życiu. Wykonany jest z białego złota a na środku błyszczy się piękny diament. 







Przez chwile jestem zatkana.... Nadal nie dociera do mnie, że to się właśnie dzieje... Może to tylko sen i zaraz obudzę się w moim pokoju w psychiatryku .... a może właśnie nie...może mam prawo w końcu być szczęśliwą... Chwila zawahania, czy on mówi poważnie, przecież ostatnio działo się tyle złego, ale potem przed oczami przelatują mi wszystkie nasze wspólnie spędzone lata i nie mam wątpliwości, że tamte lata były wspaniałe, dlaczego odpowiadam :
- No jasne - uśmiecham się przez łzy wzruszenia....
Wszystko się zmienia. Moje życie się zmienia.. zostanę przy nim już na zawsze. Nie będzie on i ja ...będziemy my ... jedna dusza w dwóch ciałach ... jedność 


Wir sind Eins wie Yin und Yang **



_______________________________________________________

* Na jeden dzień
Na jedną noc
Na jeden moment
W którym się śmiejesz
Przełamujemy czas
Wbrew każdemu prawu
Na zawsze ty i ja
Na zawsze teraz

~ Tokio Hotel- "Für immer jetzt" ~


** 
Jesteśmy jednością jak Yin i Yang 


~ Tokio Hotel -  "Für immer jetzt" ~





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz