Młoda dziewczyna czuje się martwa za życia. Dlatego często odwiedza cmentarze. Pewnej nocy przecierając przypadkowy nagrobek... budzi zmarłego i tak zaczyna się ich historia miłosna. Romans życia ze śmiercią....
Kolejny raz uciekam z domu, z mojej patologicznej rodziny. Ojciec pije, a potem bije mnie i mamę. Kiedyś matka próbowała mnie bronić ( albo raczej udawała że próbuje ), ale mu uległa i piją razem. Nie ma tam dla mnie miejsca. Nie mam ochoty słuchać że jestem nie chcianym dzieckiem. Nie wiem czym jest miłość. Wszyscy mówią że to uczucie uszczęśliwia, ale ja nigdy jej nie zaznałam. Takiej osobie jak ja nie było pisane być szczęśliwą...
Ale los postanowił to zmienić ...
Wchodzę na cmentarz, to tutaj uciekam od z domu, tutaj spędzam święta.. tutaj mam przyjaciół.. mimo że zimni i martwi .. ale czasami myśle że są mi bardziej bliscy niż rodzina., może dlatego nie czuje się żywa ? ... jestem na wpół martwa.
Macham do granitowego anioła.. to moja ulubiona rzeżna.. uśmiecha się do mnie ... :)
Siadam na przypadkowym nagrobku imie zmarłego pokrywa gruba warstwa śniegu. Wycieram rękawem kurtki i... Aurelius von Helsing ???
Serce mi na chwilę zamiera. Czy to ten sam człowiek ?
Zabójca Draculi.
To niemożliwe uspokajam swoją bujną czasami wyobraźnie.. spokojnie wmawiam sobie... ale po chwili zrywam się na równe nogi bo słysze przeraźliwy trzask . Rozglądam się ... nikogo i niczego nie widze... rzucam szybkie spojrzenie na anioła.. on jakby ... ma wystraszone oczy ... nie... to tylko rzeźba... !!!
Powiało chłodem i zrobiło mi się straszliwie zimno.
Poczułam czyiś dotyk ..o.o ??
O tej porze po cmentarzu nikt się nie kręci.
Co jest do cholery ?? !
Nikogo za mną nie ma.
To moja wyobraźnia płata mi figle..
Odwracam się z powrotem w stronę nagrobku i o mało co nie umieram ze strachu.
Duch !
Ma krztałt i wygląd człowieka.. młodego człowieka
Widziadło kłania mi się i uśmiecha się promiennie...
No tak .. całkiem zwariowałam.
Zamkną mnie u czubków.
- Aurelius van Helsing panienko - wyciąga do mnie dłoń.
Duch gada o.o ?
A co mi tam
- Annika - podaje mu dłoń - przyszłam tu bo... - młówić mu po co .. a jak to pedofil .. ale jednak mu mówie...calutką historie. Może nie powinnam, ale komuś musze a przyjaciól przecież nie mam.
- W takim razie przychądź tutaj, do mnie .. jutro o tej samej porze będę na ciebie czekał - znikną.. tak nagle.. tak jak tylko duchy potrafią.
Wracam uśmiechnięta.
Pierwszy raz od dawna się uśmiecham.
Czy właśnie zyskałam przyjaciela ??
Jutro też tu przyjde....
Jeszcze wtedy nie wiedziałam jaką cene przyjdzie mi za to zapłacić...
- Gdzieś ty była !! ? - słysze zapłakanyu głos matki.
Co ? Nigdy się nie przejmowała co się ze mną dzieje .. a tym bardziej dokąd chodzę i z kim się zadaję...
- u koleżanki - odpowiedziałam szybko - cop się stało .. - widzę że płacze - ojciec znowu ???
- ojciec nie żyje... - zapadła cisza
- co ..- po chwili odzyskuje mowę - jak to ?? - w duchu się uśmiecham. Już więcej nas nie skrzywdzi.
- zapił się ... na śmierć... zaraz pogrzeb .. tak jeszcze dzisiaj .. a ty się szlajasz po nocach .. ! - poszła się szykować.
Spóściłam głowę... mama naprawdę cierpi
*
Rozglądam się, tak dawno nie byłam na cmentarzu za dnia. Wszystko jest inne. Nawet marmurowy anioł wygląda jakoś inaczej. Zaraz ... zmienił pozycje.. ?? Czy to możliwe ??
Nagle ni z tąd ni z owąd puszcza mi oko. Ten cmentarz jest .. magiczny...
Jak widać wszystko tu ożywa ( albo mam coś nie ten teges z banią )
Kapłan odprawia masze, robi mi się trochę przykro.. niby przez niego cierpiałam, ale to w końcu ojciec.
Kiedyś jak byłam mała grał ze mną w scrable i nosił mnie na barana.
A teraz go nie ma.
Nagle czuje delikatną dłoń.
Spostrzegam że na cmentarzu zostałam tylko ja. Wszyscy już poszli.
- nie smuć się - słyszę głos mojego nowego przyjaciela
- Aurelius ..
- Nikt tak naprawde nie umiera do końca. Jestem na to chodzącym dowodem - uśmiecha się
- Dlaczego jesteś tu w biały dzień ?? Dlaczego tamten anioł ??
- jestem tu bo się smucisz...
- nie śpisz ?
- twe serce na zawsze obusziło mnie z wiecznego snu Anniko, jesteś moim życiem.
Pierwszy raz słysze takie wyznanie... czuje sie szczęśliwa .. nareszcie...
- Aureliusie...
- o pani mego serca.. czy zgodziłabyś się za mnie wyjść ? - on ... ma.. pierścionek ?? duch...!! Założył mi go na palec .. i chyba mnie pocałował.. nie wiem ... był to najbardziej delikatny pocałunek.. niczym muśnięcie wiatru.
Wszystko się zmienia.. już nie będę sama .. nigdy... tylko jak ma wyglądać nasz związek... ??
Ile jeszcze trzeba poświęcić ... ?
- czy muszę umrzeć żeby stać się taką jak ty ?
- w żadnym wypadku .. umrzesz za dobre 70 lat
- to dopiero będziemy tak naprawdę razem ??
- tak... teraz masz życie.. nie marnuj go
- ono już jest zmarnowane.. chce !! chce odejść ... i być z tobą... teraz !
- jesteś pewna ?
- tak !
- dobrze... - całuje mnie i po chwili czuje się lżejsza ... jakby się unosze.... jakaś częśc mnie leci. Moje ciało leży przy grobie Aureliusa, a ja lece..
Dokąd ?
Przed anioła z marmuru ..
Tym razem stoi z obrączkami.
Widze miliony dusz, które wychodzą z grobów żeby uczcic i popatrzeć jak przypieczętowujemy wieczną miłość...
Tata !!!!.. widze go .. widzi mnie.. uśmiecha się .... jest szczęśliwy ...
Teraz już wiem że już nigdy nie poczuje się samotna. Niektóre dusze się uśmiechają.. moi nowi znajomi ??
Ceremonia się zakończyła i z góry patrze jak znajdują moje zimne ciało i w tym samym momęcie na nagrobku pojawiają się moje imie i nazwisko pod imieniem Aureliusa.
Mój nowy dom to cmentarz, królestwo wiecznie żywych, wicznej miłości
To było... um... (skojarzenia) poezja smutnego emo ludzia :>
OdpowiedzUsuńSuperełegg