Wow już ponad 800 wyświetleń.. jejku dziękuje :)
Miłego czytania
~ Queen of suburbia ~
Czasem mam ochoptę wyjechać gdzie uciekne od codzienności z nadzieję na lepsze jutro
Od śmierci przyjaciela mineło kilka dni. Nigdy nie zapomne tego dnia w którym się dowiedziałam że nieżyje. Tamtej nocy coś sie we mnie zmieniło. Dorosłam. Nie myślałam o śmierci, choć wszyscy bali się mojej reakcji ( nie do tego ich przyzwyczaiłam )
Wiedziałam że jeśli przeżyje to znów zamkną mnie w psychiatryku, znów wróciłabym do mojego pokoiku, a bycie w pokoiku pozbawionym jego obecności było by nie wyobrażanlną karą i nie wyobrażalnym bólem.
Zycie musiało toczyć się dalej. Przeciwności losu będą zawsze, trzeba nauczyć się z nimi żyć.. albo przynajmniej akceptować.
Tamara znikneła z mojego życia, tak szybko jak się pojawiła...
Bill starał sie wynagrodzić mi wszystko to przez co przeszłam po jego wyjeździe do chwili obecnej, ale nawet on miał problem z przebiciem się przez skorópę mojego serca. Wszystko odeszło jak w obłedzie .. ( " Alles weg wie im Wan " Tokio hotel ich bin nicht ich xDD )
Czasami miewam sny, sporadycznie... boje się starcić to co jeszcze mi z najważniejszych rzeczy pozostało- ta mała istotka całkowicie zmieniała mój bezwartościowy pogląd na świat ... dawała nadzieję na lepszą przyszłość.. z nią mogło być inaczej...
Wstaje, ubieram sie i wychodzę na cmentarz do grobu Mika. Bill pojechał do pracy, siadam przy mogile przyjaciela, ale nie płaczę. Rozglądam się, oczyma wyobraźni widzę dzień pogrzebu ... mnóstwo ludzi.
Teraz jest tu cicho, za cicho. Zapalam małą świeczuszkę i przyglądam sie jak płonie...
Gdy wyrywam sie z transu jest już ciemno. Nie zdawałam sobie sprawy że jest już tak późno. Wracam do domu
- gdzieś ty była do cholery - słysze zirytowany i przestraszony głos Billa - jest północ
Ignoruje jego głos i idę do sypialni, siadam na łóżku ... jestem jak w transie
- wszystko ok ? - siada obok - Lia... co sie dzieję ?
Przez te kilka dni nie płakałam, ale czuje że zaraz nie wytrzymam i się złamię. Biorę 2 głębokie wdechy. Patrzy na mnie z przerażeniem wymalowanym na twarzy. Z całych sił próbuje powstrzymać łzy. W tym momęcie wchodzi Tom .. i zapoczątkowuje fale rozpaczy. Gwałtownie zarywa mną gorzki szloch. Szybko obejmują mnie silne ramiona Billa. Nie uspokaja mnie, lekko kołysze. Pozwala mi wypłakać emocje. Znużona płaczem zasypiam.. przez sen słysze chyba rozmowę bliźniaków, albo poprostu mi się śni
*
- co to było - Tom dziwnie patrzy na brata
- Tom, przez te kilka dni nie płakała, przyjmowała wszystko ze spokojem. Kiedyś to musiało nastąpić, musiała wypłakać wszystko co w niej było, ale to wszystko ciągle jest tam głęboko w jej serduszku. Ona cierpi.. czuje to ... boli mnie to że nie umiem jej pomóc. To musi ją naprawdę kłóć, był dla niej bardzo ważny.
- Racja, to ja wracam już...pa - znikną .. pojechał do siebie do domu, w którym napotkał smukłą sylwetke swojej dziewczyny... nie poszli do łóżka... nie ciągneło ich... wszyscy dzisiejszego dnia byli smutni... :(
*
Wiecie jak to jest stracić przyjaciela ?
Teraz się dowiedziałam. Przynajmniej wiem napewno że gdzieś tam w głębi jakaś cząstka mnie, może najmniejsza.. go kochała.
Widzę zatroskaną twarz Billa i z całego serca chciałabym mu podziękować i wynagrodzić za to że nie wziął mnie za wariatkę ( a przecież miał do tego podstawy ) .. i za to że poprostu tutaj jest :)
- Bill... - jęknełam cicho.. przytulił mnie mocniej
- Lia... wiesz że w przyrodzie istnieje pewna zależność... ktoś musi odejść żeby zwolnić miejsce temu kto przyjdzie. Ktoś umiera żeby ktoś inny mógł się narodzić. - przyłożył mi ciepłą dłon do brzucha. W środku pod warstwą skóry ( tłuszczu xDDD ) i wszystkich innych owodni ( i innego opbrzydliwstwa ) xDD jest maleńka istotka. Mike umarł, ale ona się urodzi. Kiedyś opowiem mu o Miku ....
Te chwile które są w nas
one rodzą ból
te dni które czas wziął
nie powrócą już
<3 <3 <3 <3 .
OdpowiedzUsuńSuper super super :3