Great Day

Great Day

czwartek, 8 stycznia 2015

19 Unikanie tematu

Witajcie, jestem tak jak obiecałam... nie będę się rozpisywać bo bez sensu ...
Wiem że zawiode kilka osób .. tym co tu się wydarzy, obiecuje że naprawię wszystko w następnych częściach...
Wybaczcie że tak krótko... jutro postaram się napisać więcej .. :)

Miłego czytania...:)

~ Queen of suburbia ~


_____________________________________________________________________
Kolejny dzień, znowu trzeba otworzyć oczy, wstać i jakoś go przeżyć. Tylko że tym razem coś się zmienia... na nowo budzę się obok Billa... nie śpi już, patrzy na mnie...
- Bill... zawsze kiedy kładę się spać, wstaje czy żyje dzień jestem szczęśliwa, już zawsze chce czuć to co czuje w tej chwili. Czuć że jesteś blisko mnie... czuć że mnie kochasz....
Patrzył na mnie przez chwilę, jakby nie rozumiał sensu moich słów.
-Amalio... kocham cię. Wiem że ostatnio nie było między nami najlepiej..... - nadal na mnie dziewnie patrzył... - rozmawiałaś wczoraj z Alice ...? - spytał nagle ..
- nie, to znaczy o niczym szczególnym
- spotykamy się dzisiaj z całym zespołem, musimy obgadać kwestię koncertów... - szybko zmienił temat jakby coś ukrywał..
- dobrze, ale czy wszystko ok ??
- tak, tak
Postanowiłam nie drążyć tematu. Wstałam i się wyszykowałam.. Tokio Hotel wraz z Jostem już na nas czekali w studio 
- Siema Lia.. - Georg skakał z radości ...- tęskniliśmy...- hejo - Gustav jak zwykle markotny ( Kłapouchy xDD )
- ona wie ? - spytał po cichu Tom brata ( a ja i taggg usłyszałam gumowe ucho xD )
O co do cholery chodzi.. Bill znacząćo ukradniem na niego spojrzał
- hej Ami.. - Tomi błyskawicznie zmienił temat.. znowu dałam za wygraną kwestia czasu, prędzej czy później któryś się wygada.
-to zaczynamy 0 Bill usiadł na wysokim stołku.
Jak na komendewszyscy wzieli instrumenty i poszły pierwszwe dźwięki " Run run run "
- no nieźle ! - pochwalił chłopaków Jost
Tak dawno go niewiedziałam. Od 2 lat. Ten mężczyzna zawsze był spokajny i opanowany, jego charakter wszystkim sie udzielał. Ruszyłam w jego kierunkui przystanełam obok.
- no siemanko maleńka- od kąd pamiętam to zawsze isę tak do mnie zwracał.. wracały wspomnienia..- chociaż widzę że już nie taka maleńka, bo za kilka miesięcy zostanę wójkiem. - uśmiechną sie ciepło 
- ładnie grają - oceniłam występ
- to prawda.. byłaś na pogrzebie ? - spytał nagle..
- ee, słucham
Chłopców zatkało i w całym pomieszczeniu zapadła cisza ( że mucha nie siada xDD )
- Jost - wysyczał Bill
- co ? myślałem że wie - bronił się menager
- o czym wiem ? - nie rozumiałam.. ciekawska ja xDD
- bo widzisz...- odezwał się Tom- nie powiedzieliśmy ci... baliśmy się - urwał 
- co jest ?? - narastał we mnie strach..
- kochanie, nic nie jest , wszystko w porządku, pomyśl o dziecku - łagodził, albo raczej próbowal załagodzić sprawę Bill
- dziecku nic nie jest, o co idzie ??
- bo .. wczoraj na sklrzyżowaniu .. nie daleko studia doszło do wypadku...
- tylko tyle ? wypadki zdarzają sie tam dość często - powiedziałam optymistycznie... nikt się nie odezwał - ktoś zginą - powiedziałam jakby sama do siebie 
Georg skinął głową 
- moja rodzina jest cała, ale patrząc na was chodzi o kogoś kogo znałam ? 
Georg znowu potwierdził skinieniem głowy
- Ale dlaczego nie powiecie... niby po kim mogę wpaść w histerie.. skoro mojej rodzinie i wam nic  nie jest.... - cisz... i nagle przebłysk .... 
- Mike... to Mike wpadł pod auto prawda ...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz