Great Day

Great Day

sobota, 31 stycznia 2015

25. Niezgodność nazwy

Obudziłam się pierwsza, wstałam i podeszłam do okna. Dzień zapowiadał się nienagannie. Świeciło słońce i było cieplutko.
Poszłam do kuchni ( jeżeli to wielkie pomieszczenie można nazwać tak zwyczajnie  kuchnią xDD ) żeby zrobić mu śniadanie.
- o jak miło- ucałował mnie gdy podałam mu jajecznice do łóżka
...schyliłam się i włosy opadły mi na czoło...położyłam mu dłon na ramieniu
- Bill ?
- hmm
- masz gumke ? - spytałam zupełnie serio
- co ? - zatkało go
- no nie wiesz co to gumka i dlaczego ?
- no wiem
- no to masz ?
- ale po co ci teraz ?? - przeraził się
- potrzebna bardzo
-ale do czego? - strugał deBilla
- no nie wiesz do czego jest potrzebna gumka - zaczynał mnie już denerwować
- wiem
- no..
- ale ja nie mam ... zejde i .. pożycze od kogoś - mówił ze strachem w oczach - a nie może byc bez gumki ? - spytał z nadzieją - chyba że pójde do sklepu - zaproponował zawstydzony
- po jedną gumkę ?
- po kiego grzyba ci gumka ??
- no nie chce żeby przez dzień było mi włochato - wytłumaczyłam chyba najprościej jak potrafiłam. Ahh ta jego inteligencja
- ale to co ja mam zrobić ??
- dać mi gumke bo włosy mi przeszkadzają
- a czy nie możesz bez ? - spytał cichudko
- nie ! - wrzasneła
- ale przecież jesteś w ciąży
- a co ma ciąża do tego ..?? - oho xD
- nooo
- Bill, no idź po gumkę ... potrzebuje jej teraz, zaraz szybko. - ponagliłam go , ta wymiana zdań robiła się nudna.
- ale z gumkami jest niewygodnie
- co ??
- rzadko biorę gumkę
- to co robisz z włosami ?? -zatkało go
- jakoś wtedy ci nie przeszkadzały - powiedział patrząc na mój brzuch
- zauważ że masz mniej włosów niż ja
- skąd możesz to wiedzieć ??
- Bill, głupia rozmowa, kobiet w ciąży się nie wkurza... - wrzeszczałam - idź po tą cholerną gumkę - niewytrzymałam
- ale kochanie, nie możemy jutro ?
- chce ją teraz ... chyba że zgolisz mi włosy .. - powiedziałam zdecydowanie przysuwając się do niego
- eee - zaczął się zastanawiać.
- sytuacja kryzysowa ! - wypomniałam mu
- wiesz co jednak wole iść po gumkę. - zdecydował.
- nareszcie dobra decyzja, kup jakąś kolorową
- co ! mam za kolorową gumką łazić po całym mieście bo ty w tym momencie musisz... !
- no muszę
- no nie koniec gadania.. będzie bez gumki - powiedział i gwałtownie mnie do siebie przysunął
- co ty robisz ! ?
- noo.. - wcięło go - przecież...
- Billl !!!!!! - wydarłam się - chodzi mi o gumkę do włosów
- aaaa - ośwoeciło go - masz - podał mi
- zboczeniec !
- nie moja wina że jestem facetem a ty to zdanie tak złożyłaś
- eh.. co dzis robimy - z entuzjazmem zmieniłam temat
- obawiam się że wracamy do Niemiec
- co ?
- dzwonił Jost jutro mamy się stawić i jechać do Japonii żeby praować nad nowym albumem. To potrwa 3 miesiące a potem koncert w Berlinie i  jade do Hamburga na 9 miesięcy
- coo .. - ostudził mój zapał.
- kutuuś... ja podpisałem kontrakt ... nie mogę się wycofać
- ale to rok
- przykro mi.. rzuciłem wojsko, ale wrocić do branży nie jest łatwo ... coś za coś.. wracamy dzisiaj
- ok - nie chciałam się z nim kłócić teraz, widac że było mu okropnie przykro..

* Wieczorem byliśmy z powrotem w Berlinie... właśnie włączałam TV gdy usłyszałam brutalne łomotanie do drzwi... David Jost ?
- gdzie Bill ?? - rzucił oschłym tonem ... miło że mnie zauważa
- wyszedł 10 min temu.. zaraz wróci.
- dokąd ?
- po fajki - wzruszyłam ramionami.
- jestem.. siemasz Dave- wszedł Bill z zapalniczką w ręku ....
Jost do niego podszedł i zaczęli o czymś zacięcie dyskutować, po ok 30 min Jost wyszedł a smutny Bill przyszedł się przytulić.
- Kochanie.. - szepną cicho - tak mi przykro
- co się stało ?  - przestraszyłam się




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz