Zabraliśmy się z Olim do domu. Przez cały czas nie mogłam pozbierać myśli. Czyżby Bill znów mnie nie chciał... znów miał swoje egoistyczne zapędy. ?
Położyłam synka spać, nie pytał o ojca..
Kiedy byłam już całkiem sama w swojej sypialni to w końcu pozwoliłam łzom płynąć. Wypłakiwałam każdą rane zadaną przez niego, każde niechciane słowo... wszystko.
Zaciskałam kurczowo ręce na poduszce ...ręce z bliznami... które zrobiłam gdy mnie zostawił. Ból miłości nadchodzi gwałtownie bez ostrzeżenia.
" Nie trzymaj w sobie tego całego bólu - mówiła - płacz, gdy tylko przyjdzie ci ochota. Możesz nawet krzyczeć. Pomyśl że smutek jest jak ropa naftowa, któregoś dnia go zabraknie i będziesz musiał sobie znaleźć inne żródło energii "
Mój szloch rozniusł się echem po całej sypialni.
Nie ma go !
Nie ma tu Billa
Jest zimno...
Ten chłod wcale mi nie pomaga...
tak bardzo bezradna
" Sun was hiding into the clouds
Block birds flew over the graveyond
I was feeling half dead inside
Without knowing you were half alive... "
* słonce skryło się za chmurami
czarne ptaki przefruneły za chmurami
Czułam się na wpół martwa
Nie wiedząc że ty jesteś na wpół żywy...
Nagle poczułam jak lepka, ciepła ciecz spływa mi po nogach...
Krew !!
Dziecko !
W jednej sekundzie miejsce szlochu zajeły szok, przerażenie i wielka histeria. Złapałam za telefon..
* U Billa *
Siedział na zimnych schodach na obrzeżach miasta. Całkiem trzeźwy i myślał o tym co powiedział. Kochał ją, ale ćpaniem niszczył jej życie. Jej i Olivierowi. Nie umiał przystopować... to nie jest wcale takie łatwe.
Zawibrował mu telefon w tylnej kieszeni spodni...
Dzwoniła ona
Pewnie się martwi.
Odebrał z zamiarem poinformowania jej że nie wróci na noc, ale to co usłyszał zerwało go na równe nogi...
- Bill - wypłakała mu do telefonu łamiącym się głosem, jakby dusiła się własnymi łzami - Dziecko ! Tyle krwi ! - ruszył pędem do samochodu.
Jego ukochana żona musiała się zdenerwować ... Ciekawe czemu idioto ?
Miał ochote wpakować sobie teraz kulke w baniak. Pięknie
- Lia, słonko, oddychaj. Już jadę, niedługo będę - starał się uspokoić rozhisteryzowaną żonę.
- Bill, ono umiera !!!
- nic się nie dzieje - próbował ją przekonać, choć sam wpadał w panikę - połóż się do łóżka. Nie rób gwałtownych ruchów. Wszystko będzie dobrze - rozłączył się i mocniej wcisnął pedał gazu.
Nie zważął na limity prędkości, musiał teraz być przy nich.
Tak bardzo żąłował że palnął tą głupotę. Jaki był głupi... zastanawiał się czy ją kocha !
Dlaczego los musiał uświadomić mu to w tak brutalny sposób...
Z piskiem opon wychamował ostro pod domem i rzucił się do drzwi...
Wbiegł po schodach na górę ze ściśniętym gardłem.
Po drodze zadzwonił do Toma i najściślej jak mógł naświetlił mu całą sytuacje.
Zaraz powinien tu być...
Otworzył drzwi do sypialni...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz