Great Day

Great Day

sobota, 16 maja 2015

42. Życie jest nieustannym podejmowaniem ryzyka...

Życie jest nieustannym podejmowaniem ryzyka
tylko umarli nie muszą się niczym przejmować...
są zawsze wolni...


Jego żona leżała na łóżku i wiła się w spazmach skurczy. Wszędzie była krew. Rzucił się na kolana tuż obok niej.
- skarbie, Tom już jedzie. Zajmie się Olivierem - odsłonił jej kosmyki włosów ze spoconego czoła. 
Była przerażona, on z resztą też. Po chwili skuliła się pod kolejnym skurczem. - jedziemy do szpitala - podniósł ją i ruszyli na dół.
Pojawił się Tom.
- będzie ok - poklepał brata po ramieniu, żeby dodać mu trochę otuchy i pokazać że go wspiera.
Ruszyli na pełnym gazie.
Wystraszony co chwila na nią spoglądał. Łzy mieszały się z jego ciemną kredką i skapywały na jasną koszule. 
Dlaczego ??
Wychamował przed szpitalem i wbiegł z żoną na rękach do izby ratunkowej.
Pielęgniarki od razu się nią zajeły.


Chodził nerwowo po szpitalnym korytarzu, ze zdenerwowania trzęsły mu się ręce. 
Wszystko spieprzył i był tego świadom. Nie maił zielonego pojęcia co teraz ma począć...co zrobić.
Jak spojrzy jej w oczy wiedząc że to z jego winy jego malutkie dzieciątko poniosło niemalże męczeńską śmierć. 
Pozwolił łzom płynąc, na korytarzu byli inni ludzie, ale nie wstydził się .. płakał.

Nie miał pojęcia ile czasu mineło od kąd tu przyjkechali, ale drzwi od sali ratunkowej wreszcie się otworzyły i lekarz wyprowadził z gabinetu roztrzęsioną, bladą, przerażoną i wymęczoną kobietę.
Porwał ją w objęcia i mocno przytulił, cała się telepała.
- to dziewczynka ... - weszeptała mu do ucha magiczne słowa
- co ?? - niezarejestrował
- będziesz miał córkę - powtórzyła
- znaczy się że ... - urwał
- wszystko jest ok - dokończyła za niego .
Wypuścił głośno powietrze z płuc... Żyje ..., maleńkie dziecko żyje.... - Tylko musimy teraz bardzo uważać Bill ... prochy
- będę się trzymał od tego jak najdalej - wszedł jej w słowo - przysięgam - pogłaskał ją po zaokrąglonym już sporo brzuchu - moje maleństwo, tak bardzo się o ciebie bałem. Lia, przepraszam Cię, Jestem skończonym idiotą. Kocham was, najbardziej na świecie - przytuliła się do niego ufnie, była kompletnie wypruta z sił.

* U Lii *

-Jedźmy do domu - wyjąkałam cicho, chcąc jak najszybciej pójśc spać
- dobrze skarbie, choćmy - pociągnął mnie w stronę wyjścia.
- wolniej - jęknełam cicho, ledwo co ruszając nogami 
-eh, moje biedactwo jest wymęczone, choć do tatusia na rączki - złapał mnie za tyłek a potem podniósł jak małą dziewczynkę
- Bill, zwariowałeś !! ?
- to nie do ciebie było, tylko do mojego dzidziusia - pocałował mnie w nosek


W domu było cicho i ciemno
- wszystko ok ?? - spytał nagle Tom, zapomniałam że tu jest.
Pokiwałam głową nadal wtulona w Billa 
- ty bliźniak, ona jest ledwo przytomna, połóżcie się
- zostań tu na wszelki wypadek - poprosił go szeptem Bill
- jasne zostaje i tak musze rozpisać nuty - chyba porozumiewawczo spojrzał na Billa, ale nie ogarnełam bo mąż wniósł mnie po schodach do sypialni i położył na czystym już łóżku.
Pewnie Tom wszystko posprzątał. Trzeba mu podziękować że jest zawsze gdy potrzebujemy. 
- Bill - jęknełam cicho
- spij kochanie, zejde na chwile do Toma - a więc jednak były porozumiewawcze spojrzenia.
Przykrył mnie szczelnie kołdrą i pocałował, a potem wyszedł cicho z sypialni...

* u Billa *
- dzięki Tom, gdyby nie ty to..
- spoko loko, Bill 4 słowa  SKOŃCZ Z TYM GÓWNEM !, nie widzisz do czego doprowadzasz ??
Na prawde chcesz ich stracić ?
- nie chce, i wiem że musze skończyć... skończe, bo dzisiaj mało brakowało i bym stracił moją malutką córeczkę, Boże nienawidzę siebie za to.
- coreczkę..mrrr .. czyli wychodzi na to że u Kaulitzów pierwszy rodzi się syn
- co ?? nie ogarniam
- Bill, twoje pierwsze dziecko to Erick, a moje Zachariasz 
- jak ??? xDD - wybuchnął śmiechem, który zaraz stłumił żeby nie zbudzić żony i synka - nazwiesz małego Zachariasz ? Zniszczysz mu życie - lał z niego - ale nie mówisz poważnie ?
Tom nie odpowiedział tylko patrzył pobłazliwie i jakby z żalem na brata 
- bardzo ładne imie - poprawił się szybko Bill .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz