Great Day

Great Day

niedziela, 13 września 2015

47. Epilog

Leże... mam powieki szczelnie zamknięte. Nad głową słyszę pipczenie. ...Krople wody,,, i bicie serca... czyjego ?.
Próbuje się poruszyć... i uświadamiam sobie że moje nogi gdzieś zniknęły ... Nie czuje nóg ...ani rąk..
NIC
Czy mogę otworzyć oczy ? Boje się, a co jeżeli obudzę się pod kołami tego cholernego auta ?
Jestem sama.
Nic mnie nie boli.
Dziwne uczucie.. wyrwana ze świadomości .... całkiem ... pustka ..!

- Lia .. - słyszę jego szczęsliwy głos, a więc jednak tu jest.... nie jestem sama - Boże ! Lia...
- Tak, prawdopodobnie się budzi .. - słysze inny głos.... - wszystko jest w normie.... powinna niedługo otworzyć oczy.
- będzie żyła ? - słysze kolejny głos, jakby mój... tak bardzo podobny.....o takiej samej barwie.
- będzie... zostawimy was - zgrzyt drzwi i podmuch zimnego powietrza...
- Budzimy się kochanie... - znów ten piękny głos ...znam go.
Nie chce się nudzić... nie chce ... boje się... to wszystko...takie.. złe..

Miałam wypadek... Umarłam ?

Świadomość jak łatwo można umrzeć, przyprawiła mnie o dreszcze. Mimo iż otarłam się o śmierć, nadal nie mogłam się nadziwić że granica jest tak nieuchwytna....
Kruchość życia....






Koniec sezonu 3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz