Great Day

Great Day

czwartek, 5 lutego 2015

27. Niewyjawione tajemnice

Witam ponownie po niedługiej przerwie :)
Od poniedziałku mam ferie więc odcinki będą pojawiać się częściej :)
Od razu mówie że wątpie żebym w ten weekend mogła dodać notke ponieważ czeka mnie wymiana niemiecka :) hehehehe tag :)
Ok koniec gadania :)

Ten odcinek dedykuje mojej przyjaciółce Paulinie... to ona podsuneła mi pomysł co i jak :)
Dowiecie się w opku
Miłego czytania :)


~ Queen of suburbia ~
______________________________________________________



Zbyt pięknie i jak w bajce układało się... 

Sylwestra spędzałam w ciemnym pokoju na poddaszu w domu dziadków. Nie miałam chęci ani humoru żeby bawić się w balowanie . Dlaczego z nim nie pojechałam ?... ale czy mój wyjazd z nim by coś zmienił ?? Wszystko zaczęło się wypalać. Wszystko znikało... nasza miłość.... czyżby przestawała właśnie istnieć..??
- hej, jest Sylwester, wszyscy cię szukają - weszła moja sis - dlaczego tutaj siedzisz ??
- jak mam się bawić ! - wybuchłam - skoro mój mąż ma mnie kompletnie gdzieś ! Pojechał sobie do tego zasranego Tokio ! i pewnie się znakomicie bawi !!!!!

*U Billa *

- Ty przecież lubisz whisky ... czemu nie pijesz ?? - zdziwiony i zmartwiony trochę Tom po raz kolejny podstawił bratu pod nos szklankę z lekko brązowawym płynem, a ten po raz kolejny ją odepchnął. 
- Nie mam humoru ok ? Sam się baw -  zdenerwowany odszedł od barku.
Po co on się dał namówić na klub nocny, po co ?? 
Wyszedł przed klub zapalić i oparł się o barierkę schodów.
- co ty robisz ?? czemu się nie bawisz ?? - podeszła Nanami. Lubił ją... jak mało co w tym kraju. Cholera, nie miał pojęcia co Lia tak lubiła w Tokio... On miał już dość.  
Nana rozumiała go zawsze... nie miał zastrzeżeń..... może nawet gdyby nie miał żony i dziecka ... to może mógłby ją pokochać ..... Kaulitz o czym ty myślisz skarcił się w myślach. Kończ to szybko i wracaj do domu. 
- jakoś nie mam humoru - odparł
- stało się coś ?? Ojciec mówił że w Europie obchodzi się Sylwestra .. my też obchodzimy ... ale kiedy indziej... dla was zrobiliśmy wyjątek .. taki nasz mały sylwester.. czemu nie tańczysz ... zaraz będą fajerwerki - świergotała. Zawsze byłą taka radosna i pełna życia...Zupełnie tak jak niegdyś jego Lia... Jego księżniczka, która musiała bardzo szybko dorosnąć bo okazało się że życie nie jest bajką. 

- Twój ojciec nie jest stąd prawda ? - zmienił temat. Był wykończony psychicznie... musiał się wyżalić.. albo przynajmniej z kimś porozmawiać...
- nie jest, ale zmieniasz temat. Przestań o niej myśleć to denerwuje... zabaw się... jakkolwiek to zabrzmi - puściła mu oczko
- wracam do domu.. bawcie się dalej beze mnie - domyślił się do czego zmierza słodka Nanami i musiał to przerwać... 
- Dasz radę trafić ??
- tak - poszedł w ciemnym kierunku

W domu było cicho, tak inaczej. Z nudów postanowił przejść się po zakamarkach, których jeszcze nie zwiedził . Dotarł do drzwi za którymi było pomieszczenie do którego nie wolno było wchodzić, a mianowicie strych.
Klucz miała tylko Nanami, ale nie wzięła go raczej ze sobą do klubu prawda ? Wszedł do jej pokoju... nigdy tu nie był i zamarł... Wszystkie sciany były powyklejane jego podobizną.. była fanką. Dlaczego nic nie powiedziała ?? Jest ! znalazł klucz i wszedł na strych... od razu w oczy rzuciło mu się wielkie okno i kabel -linia telefoniczna. Zerwana ! ? To dlatego nie mógł się dodzwonić. Podszedł bliżej.... kabel wyglądał jakby ktoś go przeciął.
- co tu robisz ? - usłyszał głos Nanami, podeszła i się do niego przytuliła - zimno mi- objął ją, nie chciał by zmarzła - jak tu wszedłeś ?
- klucz był w twoim pokoju 
- byłeś tam ???
- dlaczego nic nie powiedziałaś ?
- nie wiem - zrobiła myślącą minę. 
- dlaczego ktoś przeciął kabel ? - wskazał na okno
- ktoś przeciął kabel !!! ktoś tu jest ?? - była przerażona -zrób coś ?? - tuliła się do niego. Nagle zauważył drobny szczegół.... było jej zimno bo była półnaga.... przesunęła dłońmi po jego torsie i pocałowała..... zaskoczony niewiele myśląc oddał pocałunek. 
Brakowało mu Lii... tak bardzo tęsknił że nie zdawał sobie sprawy z tego, że bardzo źle robił. Odezwały się w nim jego męskie pragnienia zaspokojenia. Pchnął ją na stertę książek. Pospadały z niej jakieś kartki, ale w pierwszej chwili nie zwrócił na nie uwagi, był zajęty pozbywaniem się swoich spodni. Dopiero gdy dziewczyna zajęła się zdejmowaniem jego bokserek.... przelotnie rzucił na nie okiem i....

Jego podpis ! Gwałtownie schylił się żeby je podnieść.. i nagle wszystko skojarzył... wszystkie fakty nagle zlały się w jedno.
- Dlaczego ? - wydyszała - dlaczego musiałeś to podnieść akurat teraz - przez jej rozpalone zmysły nie mogła dojść do siebie. 
-okłamałaś mnie - powiedział twardo - nikogo nie nie ma, ty przecieęaś kabel żebym nie mógł dzwonić.... i do tego kradłaś moje listy ! - zapiął spodnie xDD 
Otrzeźwiał... to wszystko podziałało na niego jak kubeł zimnej wody. Co on najlepszego robił ??
Przecież gdyby nie te kartki to zdradził by żone....!!!
- Bill.. ja.. przykro mi - jękneła już spokojniejszym tonem
- jak mogłaś !!
- cały czas tylko o niej gadasz. Ona to ona tamto. Zapomnij chociaż na chwilę - znowu przyciągneła go do siebie ....
- jak mam o niej zapomnieć skoro ją kocham ! ?- wykrzyczał dziewczynie prosto w twarz.

*  Stał już spakowany na dole i czekali tylko jak zwykle na Toma... Nanami nie przyszła się pożegnać. Od tamtego momentu na strychu była wiecznie przybita i smutna. Było mu jej trochę żal.. ale to ona ograniczała mu kontakty z żoną więc niczego nie żałował... Teraz koncert w Berlinie ... i zobaczy Amalię....

*
Gdy wyszli postać w kapturze i ciemnym kimono wyłoniła się z ciemnej szafy....
- Bill... to jeszcze nie koniec.... - szepneła i patrzyła jak odjeżdżają... -jeszcze zatęsknisz.... 

Wsiadając do auta... wydawało mu się że słyszy śmiech Nanami... głośny i melodyjny ... ale może to tylko złudzenia... bo zaraz potem zaczeły wyć wilki... 






















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz