No tak, wszyscy wróciliśmy do domów.
Ja z Billem i maluchem mamy robić imprezę powitalną, dla małego i dla naszych przyjaciół, zostaliśmy wszyscy wypisani ze szpitala, jak się okazało chłopcom nic poważnego się nie stało i po kilku dniach mogliśmy zakończyć pobyt w szpitalu. ... nie jestem przekonana co do tej imprezki.. w końcu nasze maleństwo praktycznie dopiero co się urodziło, a tu taka biba....
Chłopcy pewnie się upiją a ja będę musiała pierwszy dzień Olivierka w domu sama świętować. Spojrzałam na małego chłopca, który słodko spał obok mnie na łóżku, Bill zapewne poleciał robić nam śniadanie. Mój kochany Billcio od urodzenia Oliego stał się strasznie nadopiekuńczy. To słodkie, ale z drugiej strony mam już dość. No ileż można, na dłuższą metę robi się to irytujące.
Wstałam i poszłam do łazienki, Oli jeszcze spał więc mogłam zająć się bardziej przyziemnymi sprawami. (czyt. higiena osobista xD )
Zdążyłam tylko umyć zęby gdy usłyszałam przeraźliwy krzyk Billa.
- zostawiłaś go samego ! - ehh, obudzi go, wyszłam z łazienki i odciągnąłam Billucha od sypialni - a jak on spadnie - lamentował.
Delikatnie położyłam mu dłonie na policzki..
- kochanie, nasz Olivierek ma dopiero kilka dni. On nie potrafi się jeszcze przekręcać. Nie spadnie - tłumaczyłam jak małemu dziecku
- ehh, przepraszam... - spuścił głowę
-hej, nie masz za co... - usłyszeliśmy dzwonek- idź, otwórz bo go obudzą - poklepałam go po plecach.
- Siema- po chwili zobaczyłam jak Tomi wpycha wózek inwalidzki z Gustim, biedactwo xD O mały włos nie wybuchłam śmiechem
- siema lalki- pomachałam dziewczynom, polubiłam je, razem mieszkałyśmy w tourbusie, chodziłyśmy po zakupy i wspólnie się śmiałyśmy..zżyłyśmy się.
- przyszłyśmy odwiedzić waszego skarba, nie ciebie - Mia wystawiła mi język
- no wiecie co, mały śpi. Później do niego zajrzymy - oparłam
-oj no weź - Lucky robiła śliczne oczka- sama chce zacząć namawiać Gustava na malucha ( nie mam na myśli samochodu xDDD ) tylko najpierw musi wyzdrowieć..
- żeby mógł prawidłowo działać - dokuczyła jej Alice i we 3 wybuchnęłyśmy śmiechem.
- no wiecie co - oburzyła sie śmiesznie Lucky, ale malutka zmarszczka na jej nosie wszystko wyjaśniała... nasza przyjaciółka ledwochamowała wybuch śmiechu... w końcu odpuściła xDD
*
- co tam się dzieje ?? - Georg nasłuchiwał śmiechów z pięterka układając rękę w gipsie tak żeby było mu wygodnie siedzieć.
- Olivierka mi obudzą no ! - jękną Bill
- no brat, żeś dał się wrobić - smiał się z niego Tom
- niby w co ?
- w pieluchy - Tom upił łyk piwa
-ej, ja kocham Olivierka i ciesze się że go mam - odparł szczęśłiwy mężczyzna - może i tobie cza już się ustatkować - powiedział znacząćo
- no coś ty, kluby nocne czekają !!
- Tom, dorośnij
- Bill, dziecko jest słodkie, kochane i super, ale to jednak duży obowiązek. To nie pies, którego można wyprowadzić na spacer i kazać cały dzień leżeć
- ehh.. Tom ma na myśli to że nie będzie dobrym ojcem - do rozmowy wtrącił się Gustav
- ale pomyśl jaka Alice byłaby szczęśliwa - Bill nie odpuszczał
- dobra.. pogadam z nią, ale niczego nie obiecuje.. - Tom wyraźnie zakończył temat i chłopcy dalej go nie drążyli, zajęli się piciem piwa.
- dobra.. pogadam z nią, ale niczego nie obiecuje.. - Tom wyraźnie zakończył temat i chłopcy dalej go nie drążyli, zajęli się piciem piwa.
*
- jest taki słodki - Mia delikatnie głaskała Oliego po rączce - robie strajk ! też takiego chce Georg tym razem się nie wywiniesz ! teraz mamy styczeń więc za 9 miesięcy nasze maleństwa będą z tego samego roku... super - cieszyła się robiąc sobie nadzieje...
- ej przecież jeszcze nie wiesz czy się zgodzi - nabijałam się i oberwałam poduszką... rozpętałyśmy wielką bitwę na poduchy... Uciekłam na dół i schowałam się za Billem niosącym chipsy i on oberwał poduchą, ale się rozerwała i w efekcie był cały w piórkach i w chipsach i powiem wam że wyglądał tak niezwykle seksi xD
- wariatka ! odbije sobie tą poduche .. - łaskotał
- niby jak ??? - stawiałam się
- no cóż - jego mina wszystko zdradzała - w sypialni mamy dużo poduch....
- no to trzymam cie za słowo - poszłam do dziewczyn puszczając mu oczko
I tak minął dzień ... i wszyscy się wynieśli... chłopcy się kasakrycznie spili...a Bill i Tom głównie xD
- chodźmy spać - próbowałam go sciągnąć z kanapy... siedział bezczynnie i wpatrywał się w pustą butelkę...- cii... - powiedział zapijaczonym głosem i przyciągnął mnie do siebie... coś mu chyba obiecałam
- no szkoda tylko że o seksie pamiętasz a o dziecku już nie... jesteś pijany i śmierdzisz. Dobranoc,
Poszłam spać.... w środku nocy przyszedł i się przytulił.... myślałam że tylko przytuli .... ale nie... musiał włożyć łapki pod koszulkę... po prostu musiał. Odepchnęłam go, byłam zmęczona i nie miałam na nic siły. Cały dzień przy małym a on tylko przy wódce.
- czemu mnie odrzucasz ...? - spytał całkiem serio... było mu chyba przykro...
- Bill.. to nie temat na teraz ...
- ale.... no dlaczego.. zrobiłem coś źle ?
- jasne że nie, nie o to chodzi,...
- może cie zapewnić.. że może nie jestem, całkiem tyrzeźwy... ale kontaktuje ze światem....
- wiem .. poprostu...- ciężko mu było wytłumaczyć
- słucham ...? - pomaglił mnie
- 5 dni temu urodziłam dziecko ... - powiedziałam prosto z mostu.
- a to ma coś z tym wspólnego ?
- nawet bardzo.... - urwałam - ... boli...
- ale czemu nie powiedziałaś ... przepraszam ... - przytulił - kocham cię ... mimo wszystko ... i zawsze będę Cie kochał ....
Jednak niedługo potem okazało się że te słowa nie były do końca szczere ....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz