Bill znów odwiedził Oliviera, ale spostrzegł że poza nim do dziecka przyszedł ktoś jeszcze.... a dokładnie po Oliviera..jakiś mężczyzna. Chłopiec się z nim szamotał.. widać było że ewidentnie nie chce z nim iść.
- nie chce z tobą iść - krzyczał - nie lubie z tobą być.
- Oli co ty ? zawsze razem spędzamy czas... co jest
- chce iśc z nim ! - chłopiec władczo wskazał palcem na Billa.
Stał i patrzył jak jego maleńki synek biegnie w jego stronę, a potem się tuli.
Przedszkolanka musiała aż zadzwonić po matkę Oliego żeby to wyjaśnić. Stał i niedowieżał. Zaraz przyjedzie..Lia... on ..zaraz ją zobaczy...
*
Weszłam na teren przedszkola przerażona...co się stało?
Zobaczyłam Oliviera.... Daniela.... a potem... Bill ???
- o co tu chodzi ?? - spytał Daniel, gdy tylko do nich się zbliżyłam .. zignorowałam go
- co ty tutaj robisz ..? ! - patrzyłam na Billa.... wspomnienia.. wszystko... zaczeło cholernie boleć. NIE PŁACZ ! skarciłam się w myślach.
- znacie się ? - Daniel znowu wyskoczył z pytaniem, ale ponownie go zignorowałam.
- chce się z nim widywać ! - powiedział stanowczo Bill... patrzyłam na niego... o nie !
- nie, nie zgadzam się !
- nie możesz mi tego zabronić !
- wezmę Oliego na lody - wtrącił Daniel - nie wiem o co idzie .. sorry - poszli
- przez 3 lata nic cię nie obchodziło ! Miałeś wyjebane Nie rozumiesz !! Sprzedałam wszystko co miałam.... a ty miałeś go gdzieś.. - płakałam - nie nachodź go.. odejdź ! .... - chwile sie zawachał a potem mnie przytulił.... wszystko wróciło...ten zapach... Bill..
- obchodziło, ale uciekłaś ! Kim jest Daniel ?
- co cie to obchodzi - jęknełam w jego ciało - to już nie twoja bajka. Leć do Dagmary.
- nie .. nie prosze o wiele. Przynajmniej raz w tygodniu
Wyrwałam się z jego uścisku....
- Bill to nie twoja bajka - uparcie powtórzyłam.
- mamo jeszcze rozmawiacie ! - jęknął cicho chłopiec nawet nie widziałam kiedy przyszli.
- już kończymy - posłałam mu smutny usmiech - idziemy
-0 a co z Billem ?
- posłuchaj... ma was kompletnie gdzieś ! - wtrącił się Daniel, który już chyba zorientował się w sytuacji
- to dlaczego powiedział mi że kocha moją mamę ? - odparł chłopiec ... zapadła cisza... Bill ją przerwał.
- chce należeć do tej bajki.
- chwila ! - przerwał Daniel, był wściekły - ona jest moja, kocham ją
- Daniel - próbowałam wybrnąc z sytuacji
- ona ode mnie nie odejdzie - zaśmiał się - nie może .. - obleciał mnie strach... wiedziałam co on robił w takich sytuacjach...aż za bardzo, usiadłam na chodniku ... i wybuchłam płaczem - nie rycz głupia !
Bill na mnie spojrzał, nie mogłam mu powiedzieć. Musiał się domyślić... i to właśnie chyba nastąpiło... spojrzał na podrapaną twarz Olivierka... wcześniej myślał że to z przedszkola przy zabawie.. teraz to nabrało trochę innego światła. Podwinęłam rękaw bluzki, tak żeby mógł zobaczyć co mam na ręku, moje kolorowe siniaki. Domyślił się... ale wtedy Daniel ogarną sytuację..
- ty - ruszył w moim kiedynku. Bill zaszedł mu drogę
- jeszcze raz tkniesz, którekolwiek z nich to zabije ... nie masz prawa - wysyczał
- a kim ty do cholery jesteś ? dobroczyńcą ? - postawił mu się Daniel
- Bill jest jego ojcem - powiedziałam w prost. Zapadła cisza
- to znaczy, że święty Mikołaj istnieje - wykrzyknęło moje maleństwo i mocno i tak kochanie wtuliło się w Billa....ehh ojciec i syn ... ale jak to wszystko ma niby wyglądać ??? czy wybaczę mu ?? na razie nie muszę podejmować takiej decyzji.. nawet nie wiem czy on tego chce... Bill wyjedzie, my zostaniemy tu.. może tak będzie lepiej....
- jak to - Daniel nie dowierzał - kłamiesz mnie !
- nie - wtrącił się szczęśliwy Bill... - Oli jest mój - Daniel po prostu wstał i odszedł.
- tatusiu, dlaczego wcześniej cie przy mnie nie było ? - spytał poważnie mój synek.. był taki podobny do Billa.
- to długa historia, nie zrozumiesz
- ale teraz już zawsze z nami będziesz ... ??
- zależy od twojej mamy ... - no tak wszystko na mnie
- Bill, porozmawiajmy, ale najpierw musze położyć go spać - powiedziałam
- ja nie chce do domu, tam pewnie jest Daniel ! - krzyknął przerażony chłopiec i w oczkach staneły mu łzy. Bill szybko je wytarł wierzchem dłoni.
- chodźcie ze mną do hotelu
- oki - zgodziłam się, co miałam zrobić w tej sytuacji..
Usiedliśmy, gdy mały już spał ...
- Lia...wróc do mnie ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz