Spałam gdy z rana usłyszałam łomotanie do drzwi.
- mamusiu, co się dzieje - przestraszony Olivier wyszedł ze swojego pokoju i wpakował mi się pod kołdrę.
- nie wiem, chyba ktoś nas odwiedził - wstałam i założyłam szlafrok
- mamo, nie idź - prosił wystraszony chłopiec
- synku, nic się nie dzieje - podeszłam do drzwi i delikatnie je uchyliłam.. po nogach poleciało zimno xD
o.O Za drzwiami stał chyba Bill ... bo zakryty był bukietem, wielgachnym misiem, tabletem ??? i paczką czekoladek w ręku.
- co ty tu robisz - wciągnełam go do domu - nie powinieneś być w pracy ?
- powinienem, ale ciągle o was rozmyślam i muszę cie przeprosić i mojego synka bo popełniłem wiele błędów. Gdzie on jest ?
- przestraszyłeś go, nie spodziewał się nikogo z rana. Jest w mojej sypialni. Olivier !
- tak mamo ? - usłyszeliśmy stłumiony głosik z pod kołdry
- choć tutaj, to nic strasznego, uwierz mi
- ide... - usłyszeliśmy stąpanie bosych nóżek po posadzce a potem krzyk - TATA !! - chłopiec rzucił mu się na szyje.
Cieszyliśmy się sobą a potem zaprowadziliśmy Oliego do przedszkola by mieć trochę czasu na rozmowę. Chłopiec niechętnie szedł, dopiero kiedy Bill obiecał że później się zobaczymy pobiegł się bawić.
Usiedliśmy we dwoje w saloniku.
Cieszyliśmy się sobą a potem zaprowadziliśmy Oliego do przedszkola by mieć trochę czasu na rozmowę. Chłopiec niechętnie szedł, dopiero kiedy Bill obiecał że później się zobaczymy pobiegł się bawić.
Usiedliśmy we dwoje w saloniku.
- co cie tu sprowadza, domyślam się że nie tylko przeprosiny... ? - zaczełam
- głównie przeprosiny, ale masz racje nie tylko, a mianowicie chciałbym żebyście wrócili ze mną do Hamburga. ZAMIERZAM CIE NAMAWIAĆ AŻ SIĘ ZGODZISZ !
- Bill to nie takie łatwe
- jeżeli nie chcesz być ze mną to kupie ci mieszkanie. Chce tylko żeby nie dzieliło nas tyle kilometrów.
- Bill, ja wiem tyle że ... ja nie wiem czy tego chce... - zawachałam się
- dlaczego ? - posmutniał
- bo to trudna decyzja, a mały ma tutaj kolegów i się zaklimatyzował to 2 potężne argumenty.
- ale ja jestem tam, i to też chyba jest potężny argument
- Bill, zrozum tu nie idzie o ciebie ... ja..
- nie chcesz mnie ...?
- Bill.. ja nie wiem...
- co mam zrobić, żebyśmy znowu byli rodziną ?
- czy jest sens ?
- jak to sens ? chcesz żebyśmy żyli w separacji ! - krzyknął... zezłościł się
- Nie ! to znaczy nie wiem ... za szybko się to wszystko dzieje.. ty mnie pierwszy raz zostawiłeś mnie przez swój egoizm... Pamiętasz wojsko ? własnie
- nie oczekiwałem że rzucisz mi się na szyje i będziemy uprawiać dziki seks. Miałam tylko nadzieję że w twoim serduszku jest jeszcze choć troszke miejsca...
Skuliłam się na kanapie. Przecież go kocham. Dlaczego nie dać by mu drugiej szansy. W końcu Oli jest też jego dzieckiem.
- jest... - wyjąkałam z głową schowaną przy kolanach.
- co ? - nie obczaił
- trochę miejsca ! - powtórzyłam głośniej. Wstałam i pewniej dodałam " O to jestem, jeszcze raz, rozdarta na kawałki, nie mogę zaprzeczyć, nie mogę udawać, jesteś tym jedynym. Mówiłam ci o wszystkim, otwierałam się i pozwoliłam wejść. Sprawiłeś że byłam szczęśliwa po raz pierwszy w życiu. Teraz wszystko co ze mnie zostało jest tylko udawaniem siebie. W całości, ale rozdarta od wewnątrz... "
- chciałbym żebyśmy naprawili..to znaczy ja muszę naprawić...
- ok, dam ci szanse... - pomógł mi się spakować, wzięliśmy z przedszkola dziecko i pojechaliśmy do Hamburga. Razem.
Cieszyłam się że zobaczę dom, ale po powrocie czekała na nas przykra niespodzianka....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz