~Queen of suburbia ~
Kto puka do drzwi ?
Co to za zapach lilii ?
Skąd się wziąl ?
Ciemność zapada nad nami,
A moja dusza ucieka z wiecznej klatki...
- ale mam kaca ! - usłyszałam za plecami i po chwili objeły mnie jego silne ramiona.
- dowiem się co wczoraj robiliście ? - spytałam smutno, myślałam już o najgorszym.
- kotku co się stało ? - wyczuł smutek. Przytulił mnie jeszcze mocniej - to tylko kolażanka, nawet nie, stara znajoma. Piłem z nią bo powiedziała, że przyjechała aż z Tokio żeby się ze mną zobaczyć i porozmawiać.
- więc musiało to być coś bardzo ważnego- nie dawałam za wygraną
- oj spalił się jej dom
- i mam nadzieję że nie zamieszka z nami ! - gwałtownie usiadłam. To było nie miłe, zrobiło mi się trochę wstyd. Nie zauważył tego.
- jasne że nie, ona ma chłopka w Tokio. Poprostu rozmawialiśmy, chyba wolno nam sie od czasu do czasu spotkać.Nie bądź zazdrosna - ucałował mnie
- Bill ..?
- hmmm
- pojedźmy do Berlina, proszę - ale wyskoczyłam xD ale nie mogłam już dłużej czekać
- co ? Niby po kiego grzyba ? - zdziwił się
- chce zobaczyć psychiatryk - powiedziałam całkiem serio.
- kotku, wątpie żeby to był dobry pomysł, Mike już nie wróci. Tylko rozbudzisz swoje nadzieję.
- chce zobaczyć Meg - uparłam się
- Kto to ? jakaś twoja znajoma ?
- tak, proszę Bill
- skarbie mineły 4 lata. Ona może już nawet nie żyje...
" Nie żyje " przerażona gwałtownie wciągnełam powietrze do płuc.
- dobra, dobra cofam to - machną ręką - żyje, ale może już wyjechała - zobaczył moją reakcję xD
- ona miała poważne problemy psychiczne. Nie wypuścili by jej Bill...proszę
- dobrze, ale Oli zostaje z Tomem i Alice, nie chce zabierać go w takie miejsca
- dziękuje .. kocham cię
- ja ciebie też kocham...dlatego to robię
- ok, zaraz do niej zadzwonie i poproszę się żeby się nim dziś zajeli
- ale teraz ?
- no tak
- skarbie, jutro mam ważny wywiad.
- to pojadę sama, dam sobie radę
- skarbie zwariowałaś ! Nie puszcze cię samej do chorych psychicznie ludzi !
- to są moi znajomi, przypominam ci że ja też byłam chora i miałam problemy z psychiką - wstałam i wściekła trzasnełam drzwiami, aż się we mnie zagotowało. Jak on mógł.. jak mógł ich osądzać...nie miał pojęcia jacy są i nic o nich nie wiedział. zadzwoniłam do sis
- hej Lia, jak się czujesz - odeprała przy pierwszym sygnale .. ostatnio ich tak wysrteaszyłam z tym szpitalem że teraz cały czas są pod telefonami xD
- hej, Ali słuchaj mam prośbę. Dziś wieczór jadę do Berlina. Zajmiesz się moim małym ?
- pewnie, stało się coś ?
- nie poprostu chce odwiedzić przyjaciółkę
- może poczekaj z tym aż urodzisz
- o co wam wszystkim chodzi - wkurzyłam się
- nie złośc się Lia, zaraz po niego przyjadę
- dzięki
Wziełam z szafy torbę podróżną i zaczełam pakować w nią potrzebne rzeczy.
- Lia, powiedziałem ci że nie pojedziesz sama ! - złościł się Bill
- a właśnie że tak
- nie - złapał mnie za ręke i usadził na łóżku. - to nie są zdrowi ludzie, pojadę tam z tobą. Poczekaj kilka dni..proszę
- Bill nie mogę czekać... może ona tam na mnie czeka, muszę tam być.
- dobrze rób co chcesz ! - obrażony trzasnął drzwiami.
W tym momencie liczyła się tylko Meg. Zadzwoniłam do hotelu tuż obok psychiatryka. Tak, tego samego z którego chciałam kilka lat temu skoczyć w wyniku ogromnego nieporozumienia.
*
Wysiadłam z taxi pod hotelem, poszłam na chwile do apartamentu, żeby się odświerzyć i jutro z rana pójdę do miejsca gdzie spędziłam najgorsze 2 lata swojego życia, sama w 4 ścianach z wspomnieniami i Mikiem. Tak bardzo mi go brakuje, chciałabym żeby tu był. Zębyśmy mogli pośmiać się jak kiedyś, powodować że wszystgko jest dobrze...
Plus dla mnie że w końu się przełamałam.... pokonałam własną słabość.. pokonałam własne demony w mojej głowie mimo że zajeło mi to kilka lat.. w końcu jestem gotowa by zmierzyć się ze strachazmi z przeszłości... i zobaczyć jaka byłam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz